http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Czy posłowie PiS mają maszerować czy pracować w Sejmie

krzem, Radio Zet
2011-12-11, ostatnia aktualizacja 2011-12-11 16:08

Ziobryści i koalicja rządząca zgodnie krytykują PiS za zorganizowanie 13 grudnia Marszu Niepodległości. Ale już tylko opozycja ma pretensje do marszałek Sejmu Ewy Kopacz, że zwołano komisje sejmowe w tym samym czasie co marsz.

Jarosław Kaczyński w tłumie zwolenników
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Jarosław Kaczyński w tłumie zwolenników
ZOBACZ TAKŻE
- To jest rozpaczliwa próba zaistnienia na scenie politycznej. PiS w morderczym wyścigu z Solidarną Polską szuka coraz bardziej radykalnych metod. Nie ma żadnego uzasadnienia dla łączenia tych dat, 13 grudnia nie powinien być w tak głupi sposób wykorzystywany do bieżącej walki politycznej. Zwłaszcza że ten marsz ma mieć na celu potępienie Sikorskiego i tego, co mówił. Droga demonstracji tupania to nie jest właściwa droga. Państwo i jego administracja zapewni tej demonstracji bezpieczeństwo - powiedział Paweł Graś, rzecznik prasowy rządu w audycji "7 Dzień Tygodnia".

Prowadząca audycję Monika Olejnik zwróciła uwagę, że uczestniczący w demonstracji posłowie nie wezmą udziału w pracach komisji sejmowych zaplanowanych na ten sam czas. Ocenił to Marek Siwiec z SLD: - To jest żałosne zachowanie pani marszałek, to jest bez sensu i to jest złośliwość. Absolutnie marszałek nie powinna się tak zachować. Te komisje mogą się odbyć o każdej godzinie.

- Ten marsz ma dwa cele. Jednym jest przypomnienie o zbrodniach tamtego czasu, dlatego to Marsz Solidarności. Ale również niepodległości, ponieważ wtedy "Solidarność" i Polacy walczyli o to, aby sami o sobie stanowić - odpowiedział wiceprezes PiS Adam Hofman. - Chodzi o to, że w drodze demokratycznej chcecie państwo część tej suwerenności macie zamiar oddać. Takimi wypowiedziami, jak ta Radosława Sikorskiego, czy takimi decyzjami jak Donalda Tuska część suwerenności oddajemy.

W obronie marszałek Sejmu Ewy Kopacz stanął doradca prezydenta RP prof. Tomasz Nałęcz: - Przecież to nie marszałek Sejmu wyznacza daty i godziny posiedzeń komisji, tylko same komisje decydują kiedy chcą się spotkać. Podzielam opinię, że w tym czasie te komisje nie powinny obradować, ale to jest kwestia prezydium tych komisji.

Jacek Kurski, lider Solidarnej Polski (założyli ją tzw. ziobryści po wyjściu z PiS) również krytykował swoich niedawnych politycznych przyjaciół: - Nie należy mieszać tych porządków. 13 grudnia powinno się obchodzić rocznicę stanu wojennego, żądając odpowiedzialności dla jego architektów, pełnego zadośćuczynienia ofiarom. Natomiast w każdej innej dacie bronić niepodległości - tak.

Kurski ponownie zaatakował Jarosława Kaczyńskiego za zgodę na Traktat Lizboński: - 13 grudnia jest tym bardziej niefortunny, że 13 grudnia przypada czwarta rocznica przeforsowania Traktatu Lizbońskiego przez Polskę. (...) Przeforsowanie tego było kwestią kierownictwa państwa, które sprawował wówczas Jarosław Kaczyński. Nie byłoby tego Hołdu Polskiego, jaki złożył minister Sikorski w Berlinie, i wpisywania się w tę nową architekturę, gdyby Traktat Lizboński nie otworzył tej drogi. Jarosław Kaczyński prowadzi marsz przeciwko samemu sobie. Traktat lizboński był złem.

Adam Hofman replikował: - Trochę żal, że Jacek Kurski staje po złej stronie. Jeśli traktat lizboński był złem, to dlaczego, jeśli nie jest pan daltonistą, pan się wstrzymał, a nie głosował przeciw?

- Heroiczny akt sprzeciwu - odpowiedział natychmiast Jacek Kurski, co goście Moniki Olejnik przyjęli śmiechem.

- Tak heroiczny, że się pan wstrzymał. Europa, do której wchodziliśmy, była inną Europą. My nawoływaliśmy do wejścia do Unii Europejskiej, 90% posłów PiS głosowało za. Chodziło nam o Unię solidarną, Unię Ojczyzn, a w tej chwili Unia Europejska się zmienia (...) i trzeba mieć odwagę, aby mówić o tym w symbolicznej dacie. Jesteście, niestety, po stronie rządu.

Do sprawy posiedzeń komisji sejmowych wrócił Paweł Graś: - Posłowie dostają wynagrodzenie za pracę w sejmie, a nie za maszerowanie. Więc maszerować powinni wtedy, kiedy to nie koliduje z ich obowiązkami. NIe widzę żadnego poważnego powodu, żeby robić takie wyłomy, bo jeśli zrobimy wyłom w takiej sprawie to możemy zrobić w każdej innej.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 28 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    29 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':