http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wściekłość jak wezbrana rzeka?

Magdalena Środa
2011-07-20, ostatnia aktualizacja 2011-07-20 13:12

Dominikanin Wojciech Jędrzejewski niepokoi się, że debata o aborcji może zamienić się w wielki rozrachunek z katolicyzmem ("Gazeta" 15 lipca) oraz że "wściekłość popłynie jak wezbrana rzeka". Dlaczego?

Magdalena Środa
fot.
Magdalena Środa
Ksiądz przekonuje również o fantastycznej i niezwykle dobroczynnej roli Kościoła katolickiego, w którym "całe zastępy świeckich i duchownych wolontariuszy pracują na rzecz" domów dziecka, domów samotnych matek itd. Co prawda nigdy tych zastępów nie widziałam - pół roku mieszkam na wsi, gdzie przemoc, wykluczenie, powszechna ignorancja są na porządku dziennym, a proboszcz zajmuje się głównie własnymi dobrami i troską o tacę - ale nie zamierzam polemizować; może gdzie indziej jest inaczej.

Może gdzie indziej Kościół poświęca się wyłącznie działalności charytatywnej: organizuje kolonie, buduje świetlice. Jeśli zaś chodzi o domy samotnych matek i domy dziecka, to uważam, że powinno zajmować się nimi państwo, a nie Kościół, który zakłada placówki nie tyle opiekuńcze, co służące krzewieniu wiary, a więc indoktrynujące (obowiązkowe modlitwy, msze, krzyże, jednolity światopogląd).

Nie takie jednak zarzuty stawiałam Kościołowi. Pisałam, że zamknął on debatę o aborcji i że trzeba ją otworzyć, bo wszyscy cieszą się "kompromisem", tymczasem drakoński zakaz aborcji niszczy autonomię, zdrowie i często życie kobiet. A teraz ten zakaz ma być jeszcze bardziej drakoński, bo tak sobie życzą biskupi i PiS. I mamy o tym nie dyskutować?! Chciałabym dowiedzieć się, czy ksiądz rzeczywiście sądzi, że świętość zarodka jest tak ważna, że zgwałcona kobieta (dziewczynka) musi rodzić? Czy kobieta, matka pięciorga dzieci, żona alkoholika musi rzeczywiście powić następne, którego nie może utrzymać, bo mąż wyegzekwował od niej siłą wypełnianie obowiązków małżeńskich? Czy kobiety chore lub te, które nie mają absolutnie warunków na odpowiedzialne wychowanie dzieci, mają rodzić, bo hierarchowie i prawicowi politycy uznali nagle, że nie ma niczego bardziej świętego niż płód?

Przez setki lat Kościół nie zajmował się życiem zarodków, nawet nie wiedział o ich istnieniu, bo zwyczajowo potępiał rozwój nauki i medycyny. Nie interesował się również zupełnie obumarłymi płodami i zabraniał chowania ich na cmentarzach. To się zmieniło.

Tylko jedno się nie zmieniło: podrzędna rola kobiet. Kościół nigdy nie traktował kobiet jako mających prawa równe mężczyznom. O równość upomniał się pierwszy raz papież Jan Paweł II, i to też niepełnym głosem. Kobiety według papieża są niby równe, ale mają inne powołania. A więc muszą rodzić.

Chciałabym wiedzieć, jak mój polemista rozumie godność kobiety? Czy światły ksiądz widzi w kobiecie coś innego niż instrument do rodzenia i wychowania dzieci? Czy postrzega godność kobiety w jej prawach do autonomii i samostanowienia o sobie, tak jak widzi tę wartość w mężczyznach, również i tych, którzy zabijają (jako np. żołnierze)?

Ksiądz może pozostać przy swoim zdaniu, wierni też, ale a obywatele i obywatelki powinni rozmawiać. Bo na tym polega demokracja.

Magdalena Środa, filozof, etyk

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 1
  • 38 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    139 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':