- To dobra data. Przeddzień kolejnej rocznicy dobrego zakończenia strajku w Stoczni Gdańskiej w 1980 r. - mówi szef europarlamentu Jerzy Buzek.
Rozmowy w sprawie obecnie bezimiennego placu toczyły się dwa lata. Władze dwujęzycznej Brukseli ostatecznie uzgodniły, by nazwę "Solidarność" zapisać po polsku, co powinno zadowolić zarówno belgijskich frankofonów, jak i niderlandzkojęzycznych Flamandów. Z kolei belgijskim lewicowcom zależało na odróżnieniu historycznej "Solidarności" od dzisiejszego związku zawodowego. Stąd dopisana w nazwie placu data 1980.
Wpisanie "Solidarności" w geografię Brukseli, co wspierali belgijski król Albert II i premier Yves Leterme, było pomysłem europosła Jacka Saryusza-Wolskiego (PO).
Źródło: Gazeta Wyborcza