http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Złe przyjaźnie Camerona

Jacek Pawlicki
2011-07-09, ostatnia aktualizacja 2011-07-08 23:23

Brytyjska afera podsłuchowa nie pogrąży premiera Camerona, osłabi natomiast polityczne wpływy magnata prasowego Ruperta Murdocha i zapewne ostudzi przynajmniej na jakiś czas miłość polityków do tabloidów

Andy Coulson, były spin doktor
i przyjaciel Davida Camerona, wcześniej redaktor naczelny
Fot. ANDREW WINNING REUTERS
Andy Coulson, były spin doktor i przyjaciel Davida Camerona, wcześniej...
SERWISY
Eksperci są zgodni - afera "News of the World", w którą zamieszany jest aresztowany i wypuszczony wczoraj za kaucją Andy Coulson, były spin doktor i przyjaciel Davida Camerona - to największe polityczne wyzwanie dla brytyjskiego premiera. - Skandal z podsłuchami mu zaszkodzi, ale go nie pogrąży - wyrokuje Tim Bale, ekspert od brytyjskiej polityki z University of Sussex.

Według Bale'a za Cameronem stanie murem Partia Konserwatywna. Nie obejdzie się jednak bez szwanku. Ekspert przyznaje, że ceną, jaką zapłaci szef rządu, będzie osłabienie jego autorytetu jako premiera i przywódcy partii. Choć Cameron tłumaczył wczoraj, że zaufał Coulsonowi jako przyjacielowi i chciał mu dać drugą szansę, brytyjska opinia publiczna nie wzięła tego za dobrą monetę. Zatrudnił przecież kłopotliwego doradcę w 2007 roku, nieco ponad pół roku po jego głośnej rezygnacji z pracy w "News of the World" - tabloidzie już wówczas oskarżanym o włamywanie się do poczty głosowej celebrytów.

- Zatrudnienie Coulsona to był straszliwy błąd. Owszem, jako doradca był on bardzo użyteczny, mając ogromną wiedzę i doświadczenie na temat tego, czego pragną miliony czytelników tabloidów. Ale był także straszliwie niebezpieczny - opowiada "Gazecie" Suzanne Franks, politolożka z Uniwersytetu Kent.

Zdaniem brytyjskiej ekspertki afera z podsłuchami nie wyeliminuje wpływów magnata prasowego Ruperta Murdocha choćby dlatego, że jego News Corp. jest właścicielem opiniotwórczego londyńskiego "Timesa" i bulwarówki "The Sun". Wszyscy podejrzewają, że Murdoch już ma scenariusz awaryjny i ukazujący się w tę niedzielę ostatni raz "News of the World" zastąpi niedzielnym wydaniem "The Sun". Ale wpływy człowieka, któremu kłaniali się dotąd brytyjscy premierzy, począwszy od Tony'ego Blaira, osłabną.

- Sądzę, że Murdoch będzie pomału odsuwał się w cień, wysuwając na pierwszy plan swego syna Jamesa. A tabloidy będą musiały być bardziej ostrożne. To, co się stało, jest szokujące, wszyscy jesteśmy w szoku - mówi Franks. - Nie chodzi o to, że zawinił jakiś dziennikarz czy redaktor. Doprowadziła do tego szaleńcza konkurencja między tabloidami, zwariowana pogoń za newsem z powodu spadających nakładów. To wszystko skłaniało redakcje do desperacji i w rezultacie do łamania prawa. Mam nadzieję, że ten skandal doprowadzi do większej regulacji rynku mediów - tłumaczy politolożka.

Choć premier Cameron nie chce łączyć afery podsłuchowej z zabiegami koncernu Murdocha o przejęcie kontroli nad telewizją BSkyB, to cała sprawa może znacząco utrudnić, a nawet uniemożliwić transakcję. Magnat musi się więc liczyć ze sporymi, być może idącymi w miliardy dolarów stratami (z powodu zamknięcia "News of the World", spadku wartości News Corp., idących w setki milionów dolarów odszkodowań dla podsłuchiwanych osób, itd.).

Wyjaśnienie afery potrwa zapewne wiele miesięcy. Wiele zależy od tego, jaki będzie efekt dwóch niezależnych dochodzeń, których przeprowadzenie ogłosił wczoraj premier. Śledztwo, które prowadzi od lutego Scotland Yard, czeka jeszcze wiele zwrotów. Wczoraj okazało się, że wydawca "News of the World" mógł wykasować miliony e-maili z redakcyjnego archiwum, by zatrzeć ślady i utrudnić dojście do prawdy.

Wszystko to może wyjść na dobre brytyjskiej polityce i mediom, których wzajemny związek stały się zbyt toksyczny. - Kraj potrzebuje wolnej prasy, która jest czysta i godna zaufania - mówił wczoraj Cameron. - W przyszłości stosunki polityków z prasą muszą być inne - podkreślił.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':