Egzotyczny sojusz holenderskich obrońców zwierząt, lewicy i populistów przeforsował w parlamencie zakaz rytualnego uboju zwierząt uderzający w muzułmanów i Żydów. - Naziści też zaczęli od takich zakazów - stwierdził naczelny rabin kraju
Ustawa przyjęta we wtorek przez izbę niższą parlamentu przewiduje, że zwierzęta przed ubojem muszą zostać ogłuszone, co jest sprzeczne z muzułmańskim prawem koranicznym i żydowskimi przepisami religijnymi. Zakładają one, że podczas podcinania gardła ostrym nożem zwierzęta muszą być w pełni przytomne. Prawo musi jeszcze przyjąć izba wyższa, ale będzie to zapewne formalnością.
W Holandii spośród 500 mln szlachtowanych rocznie zwierząt jedynie około miliona zabijanych jest zgodnie z muzułmańską i żydowską tradycją. Spór na temat zakazu uboju rytualnego trwał kilka miesięcy. Protestowali przeciw niemu muzułmanie i Żydzi, organizując nawet wspólne manifestacje. Przekonywali, że ustawa jest dyskryminująca, bo uderza w milion wyznawców islamu i ok. 55 tys. Żydów mieszkających w 16-mln Holandii. Większość z nich jada bowiem tylko mięso pochodzące z rytualnych ubojni.
Mimo tych protestów za ustawą głosowało 116 deputowanych - obrońców zwierząt i lewicy (twierdząc, że taki ubój jest nieludzki), prawicy i populistów (uznając ubój za obcy zwyczaj, niezgodny z holenderską tradycją). Przeciwko było ledwie 30 chadeków i przedstawicieli małej partii fundamentalistów kalwińskich, dla których wolność religijna była ważniejsza od praw zwierząt.
Przeforsowanie nakazu ogłuszania zwierząt przed ubojem jest bezprecedensowym zwycięstwem marginalnej Partii na rzecz Zwierząt (PvdD), mającej zaledwie dwa mandaty w 150-osobowej izbie niższej. - Dla nas wolność religijna kończy się tam, gdzie zaczyna się cierpienie ludzi lub zwierząt - mówiła szefowa PvdD Marianne Thieme.
Już pięć lat temu domagała się, by holenderska konstytucja gwarantowała zwierzętom "prawo do życia bez bólu, stresu i strachu spowodowanego działaniami ludzi". Tym razem to jednak nie jej upór czy siła przekonywania zaważyły na sukcesie głosowania, ale polityczny klimat w Holandii. Zwykli ludzie, a w ślad za nimi politycy, są coraz bardziej niechętnie nastawieni do imigrantów, zwłaszcza z krajów muzułmańskich.
- Ci, którzy przeżyli Holocaust, pamiętają, że jednym z pierwszych posunięć Niemców po zajęciu Holandii w 1940 r. było wprowadzenie zakazu koszernego uboju - stwierdził naczelny rabin Holandii Binjomin Jakobs. Nowe prawo skrytykowała też Konferencja Europejskich Rabinów zrzeszająca ich ponad 300 z blisko 40 krajów. - Przyjęta ustawa znaczy w praktyce, że Żydzi nie są dłużej mile widziani w Holandii. Czegoś takiego nie było od 70 lat! - oświadczył szef Konferencji Pinchas Goldschmidt.
- Kto ma prawo oceniać, czy jakiś sposób zabijania zwierząt jest dobry lub nie? - pytał imam Mahmut z wpływowego w Holandii meczetu El Tawheed w Amsterdamie. Zarówno Żydzi, jak i muzułmanie wytykają ustawodawcom, że forsując nowe prawo, kierowali się tendencyjnym raportem jednego z uniwersytetów na temat uboju zwierząt.
Według przeciwników zakazu zdania co do tego, kiedy zwierzę bardziej cierpi - w rzeźni przed porażeniem prądem czy u koszernego lub muzułmańskiego rzeźnika, który zabija je, przecinając tętnicę, by szybko się wykrwawiło - są podzielone.
Unijne prawo wymaga, by zwierzęta przed ubojem były ogłuszane, ale rytualny ubój jest wyjątkiem, który Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał za prawo religijne. Ubój taki jest zabroniony m.in. w Luksemburgu, Norwegii, Szwecji i Szwajcarii.
Nowe prawo przeszło w parlamencie niespełna tydzień po precedensowej decyzji sądu w Amsterdamie, na mocy której politycy będą mogli obrażać muzułmanów, jeśli udowodnią, że jest to część debaty politycznej. Z zarzutów został wówczas oczyszczony przywódca populistycznej i antyimigranckiej Partii Wolności Geert Wilders, który porównywał Koran do "Mein Kampf". Sąd orzekł, że choć wypowiedzi tego polityka były obraźliwe dla muzułmanów, to nie przyczyniły się bezpośrednio do wzrostu nastrojów antymuzułmańskich jako część szerszej debaty o polityce imigracyjnej kraju.
Wilders chętnie angażuje się w antymuzułmańskie przedsięwzięcia, rzekomo broniąc holenderskich wartości przed ekspansją islamu. Nic więc dziwnego, że był głównym sojusznikiem Thieme w sprawie uboju zwierząt.