Katoliccy biskupi ponad miesiąc zastanawiali się, co począć w sprawie przyjętej w maju przez rząd José Zapatero ustawy o godnej śmierci. Najpierw przewodniczący episkopatu kardynał Antonio Rouco Varela oświadczył, że nie legalizuje ona eutanazji, i wszystko wskazywało na to, że biskupi nie zgłoszą sprzeciwu. Jednak we wtorek rzecznik episkopatu Juan Antonio Martinez Camino ogłosił ich orędzie, które nie tylko piętnuje ustawę jako ukrytą legalizację eutanazji, ale wzywa, by wszelkimi demokratycznymi środkami nie dopuścić do jej uchwalenia, a nawet nie przestrzegać w przypadku przyjęcia przez parlament.
Biskupi uważają, że żaden przepis nie może "tolerować lub regulować pogwałcenia prawa do życia, które jest prawem fundamentalnym". Mało tego, takie prawo - piszą - "podaje w wątpliwość prawomocność władz publicznych, które je uchwalają i aprobują". Wzywają więc, by lekarze i pielęgniarki nie przestrzegali prawa o godnej śmierci, jeśli parlament je ostatecznie uchwali. To pierwsze tak otwarte wezwanie hierarchów do obywatelskiego nieposłuszeństwa.
Tymczasem większość opinii publicznej, niemal wszystkie partie polityczne, a także blisko 97 proc. personelu medycznego popiera ustawę, o której dyskutuje się już od kilku lat. Rząd wziął to pod uwagę i przyjął prawo, które pozwala nieuleczalnie chorym odmówić przedłużania życia przez lekarzy oraz prosić o wszelkie znieczulenia, nawet jeśli ich zastosowanie grozi śmiercią. Chodzi o ludzi świadomych, że są śmiertelnie chorzy i że medycyna pozwoli sztucznie utrzymywać ich przy życiu wyłącznie za cenę wielkiego cierpienia.
Wola pacjenta będzie święta, uszanowanie jej uznano za postępowanie słuszne z punktu widzenia sztuki medycznej. Nie będzie więc miała zastosowania tzw. klauzula sumienia chroniąca lekarzy nie zgadzających się np. na dokonanie aborcji. Biskupi uważają jednak, że ponieważ życie ludzkie nie należy do człowieka, lecz do Boga, "autonomia jednostki ludzkiej nie może być absolutna". Dlatego nikt nie może wymagać od lekarza, by powstrzymał się od leczenia i zgodził na śmierć pacjenta.
Ustawa obejmuje także osoby niepełnoletnie, które ukończyły 16 lat. To budzi dodatkowy sprzeciw biskupów, ponieważ ogranicza prawa rodziców.
Rząd świadomie zmienił zamiar i zrezygnował z planowanego kilka lat temu projektu legalizacji eutanazji, by nie zrażać do siebie Kościoła. Eutanazja ma miejsce, gdy lekarz czynnie powoduje zgon.
Źródło: Gazeta Wyborcza