- Nie ma tematu udziału Greków w naszej czwartkowej manifestacji. To temat zastępczy, bo protest dotyczy spraw krajowych - ucina Wojciech Gumułka, rzecznik prasowy NSZZ "Solidarność".
We wtorek napisaliśmy o przygotowaniach "S" do wielkiej manifestacji, która jutro - w przeddzień polskiej prezydencji w UE - odbędzie się w Warszawie, oraz o planach, by polskich działaczy mieli wesprzeć koledzy z Grecji.
Już na początku maja wiceszef "S" Tadeusz Majchrowicz zapowiedział, że zaprosi na manifestację związkowców z Europy, a wśród nich greckich. Dali się oni poznać z gwałtownych protestów w Atenach przeciw programowi oszczędnościowemu swego rządu.
- Liczymy na to, że do Polski przyjadą związkowcy z całej Europy. Razem z nami na ulice wyjdzie przynajmniej 50 tys. protestujących. Wstępem mają być majowe pikiety we wszystkich miastach wojewódzkich - mówił wtedy Majchrowicz.
Wczoraj szef działu zagranicznego "S" Andrzej Adamczyk tłumaczył, że doszło do nieporozumienia i na manifestację w Warszawie wybiera się jeden grecki działacz, który akurat przebywa w Polsce. - Zapewniam, że nie jest tak krwiożerczy, by palić
samochody - dodaje Adamczyk.
Ale Majchrowicz jest przekonany, że Grecy jeszcze do nas przyjadą. - We wrześniu organizujemy euromanifestację, na którą zaprosimy kolegów z innych krajów, także z Grecji. W każdym kraju sprawującym prezydencję odbywają się takie manifestacje z postulatem, aby skutkami kryzysu nie obciążać najuboższych - mówi Majchrowicz.
Euromanifestacja odbędzie się 17 września we Wrocławiu.
Jutro do Warszawy razem z "Solidarnością" wybiera się grupa kibiców Lechii Gdańsk. Wyjazd organizuje Zbigniew Wnuk z grupy Pokolenia Lechii, która w kwietniu na gdańskiej siedzibie związku wywiesiła plakat z przestrzeloną czaszką i hasłem "Katyń, Smoleńsk - zbrodnia i kłamstwo". Szef związku Piotr Duda sprzeciwiał się tej ekspozycji, ale kibice dogadali się z regionem gdańskim, który baner wywiesił na swoim piętrze.
Teraz związek podstawi autobus kibicom Wnuka i zafunduje im posiłki.