W "Gazecie" z 25-26 czerwca opublikowano opowieść Ludwiki i Henryka Wujców oraz Grzegorza Boguty o pomocy robotnikom Radomia i Ursusa prześladowanym po Czerwcu '76. Znalazła się w niej opinia Boguty, że "
Kościół w
Radomiu dał tyłów strasznie". Wątpliwa to ocena, choć oczywiście wiele zależy od oczekiwań.
Jesienią 1976 r. w akcji pomocy uczestniczyło kilkunastu studentów KUL związanych z Duszpasterstwem Akademickim oo. Dominikanów w
Lublinie o. Ludwika Wiśniewskiego (m.in. Anna Żórawska, Piotr Kałużyński, Andrzej Urmański). Odwiedziliśmy wszystkie radomskie parafie, pytając o osoby, które potrzebują pomocy, i prosząc o roztoczenie opieki nad znanymi wcześniej poszkodowanymi. Pokazywaliśmy legitymacje studentów KUL, ale nie ukrywaliśmy, że uzyskane informacje dotrą do Komitetu Obrony Robotników, z którym współpracujemy.
Tylko w jednym przypadku odeszliśmy z niczym. Pozostali księża nie odmawiali, niekiedy prosząc o czas na przygotowanie listy osób potrzebujących pomocy. Wiem także z całą pewnością, że w kilku przynajmniej przypadkach księża odwiedzali poszkodowanych i udzielali im pomocy (także materialnej).
Wśród księży z całego kraju studiujących wtedy na KUL przeprowadzono zbiórkę na pomoc represjonowanym robotnikom z Radomia. Część zebranej sumy (niestety, nie pamiętam ile) dotarła do poszkodowanych za naszym pośrednictwem, część za pośrednictwem księży-studentów z Radomia.
Pewnie można było oczekiwać, że Kościół uczyni więcej, ale będę się upierał, że opinia o "strasznym daniu tyłów" jest nieprawdziwa i niesprawiedliwa.