http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Szef MON nie boi się raportu Millera

es
2011-06-24, ostatnia aktualizacja 2011-06-24 09:27

- Raport Millera powinien potwierdzić moją wiarygodność - mówi minister obrony Bogdan Klich w wywiadzie dla "Polski The Times"

Bogdan Klich i TU 154-M
Bogdan Klich i TU 154-M

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Klich wystartuje w wyborach parlamentarnych z tego samego okręgu, co żona tragicznie zmarłego w katastrofie smoleńskiej szefa IPN Janusza Kurtyki. Bardzo więc prawdopodobne, że rywalka będzie go ostro rozliczać z odpowiedzialności za te katastrofę.

Minister w wywiadzie dla "Polski" raz jeszcze podkreśla, że nie miał wpływu na organizację lotu do Smoleńska. - Prawo nie dopuszcza, aby minister obrony włączał się w jakikolwiek sposób w przygotowania lotów VIP-owskich mających status HEAD - mówi.

Klich wymienia szereg decyzji, które od 2008 r. podjął, aby zdyscyplinować wojsko i polepszyć szkolenie pilotów. - Wspólnie z moimi współpracownikami, ministrem Czesławem Piątasem i św. pamięci gen. Franciszkiem Gągorem, podjęliśmy zdecydowane działania na rzecz przestrzegania przez żołnierzy regulaminów, norm i programów szkoleniowych - mówi szef MON. I wymienia: zobowiązanie dowódców do "bezwzględnego przestrzegania obowiązujących procedur szkoleniowych oraz dokonywania każdorazowych rozliczeń osób winnych ich nieprzestrzegania", przyjęcie "Programu naprawczego dyscypliny w Siłach Zbrojnych na lata 2008-2009" i przygotowanie ustawy o dyscyplinie wojskowej.

- Były jeszcze działania spektakularne. Odznaczenie przeze mnie majora Grzegorza Pietruczuka za to, że trzymał się przepisów i odmówił lotu do Tbilisi w 2008 r. [z prezydentem Lechem Kaczyńskim, w czasie konfliktu gruzińsko-rosyjskiego] - podkreśla minister Klich.

Na argument, że mimo to doszło do nieprzestrzegania procedur podczas tragicznego lotu do Smoleńska w 2010 roku odpowiada, że nie ma w tym winy ministra. - Za szkolenie pilotów odpowiedzialni są dowódcy jednostek lotniczych. Za planowanie i nadzór nad szkoleniem - Dowództwo Sił Powietrznych. Już nawet Sztab Generalny, który jest pomiędzy tym dowództwem a ministrem za szkolenie pilotów nie odpowiada - mówi min. Klich.

Przeczytaj też: Przetrącone śledztwo



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':