http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

W Meksyku gangi są opancerzone

Maciej Stasiński
2011-06-09, ostatnia aktualizacja 2011-06-09 01:12

W wojnie przeciw państwu oraz rywalom z innych gangów meksykańscy narkobandyci używają już wozów pancernych odpornych na kule karabinów maszynowych i ręczne granaty.

SERWISY


Podczas pościgu za dwoma uzbrojonymi bandytami w Ciudad Camargo w stanie Tamaulipas, pod granicą z amerykańskim Teksasem, oddział meksykańskiej armii niespodziewanie wtargnął dwa dni temu do ogromnego warsztatu, gdzie stały dwa gotowe wozy pancerne. Były to ciężarówki szczelnie pokryte dwuipółcentymetrowym stalowym pancerzem, zdolnym wytrzymać ostrzał z broni maszynowej, a nawet wybuch granatu. Wozy miały specjalne szczeliny snajperskie oraz nowoczesną klimatyzację. Obok stało kolejnych 25 potężnych ciężarówek przygotowanych do montażu pancerzy.

Znalezisko na terenie obszaru kontrolowanego przez kartel z Zatoki potwierdza, że gangi narkotykowe, toczące od trzech lat brutalną wojnę przeciw państwu o utrzymanie wartego kilka miliardów dolarów rocznie biznesu oraz między sobą o szlaki przemytu kokainy, heroiny i marihuany do USA, gotowe są na wszystko. Wozy pancerne służą im zarazem do walki i ochrony transportów narkotyków. W tej wojnie zginęło już blisko 40 tys. ludzi.

W maju w stanie Jalisco na zachodzie wojsko znalazło inny pojazd pancerny domowej roboty, w którym pomieścić się mogło 20 zbrojnych ludzi. Ten należał do kartelu Zetas.

W ostatnich dwóch latach armia skonfiskowała lub zniszczyła w sumie 109 takich pancernych wozów zbudowanych na bazie ciężarówek, pikapów czy ciężkich ciągników. Meksykanie nazywają je "potworami". Ponieważ produkowane są w tajnych warsztatach chałupniczym sposobem, każdy jest inny. Niektóre miały na dachach, niczym czołgi, obrotowe wieżyczki strzelnicze z działkami czy otwory po obu stronach, skąd jednocześnie strzelać mogło 12 ludzi. Samochody miały też sikawki do rozlewania na szosie za sobą oleju, otwory do wyrzucania kolców do przebijania opon ścigających samochodów, stalowe rogi skierowane do przodu, a także specjalną warstwę izolacyjną tłumiącą odgłosy wybuchów i trafień kulami w pancerz.



Wśród nich wyróżniał się jeden, który nazwano "Papamobile", bo wewnętrzna kabina pancerna przypominała pojazd, jakim jeździł wśród tłumów papież Jan Paweł II. Kolejne pancerne "narkoczołgi" są coraz sprawniejsze, lepiej zbudowane i uzbrojone.

Coraz lepsze uzbrojenie świadczy o rosnącej potędze międzynarodowych narkogangów, mimo ich zwalczania przez policję w USA czy armie i policje w Meksyku i Kolumbii, skąd płynie na północ rzeka narkotyków.

Gangi wykorzystują też coraz to nowsze sposoby szmuglu narkotyków. Już kilka lat temu wojsko kolumbijskie zaczęło odkrywać w dżungli na wybrzeżu Pacyfiku tajne ministocznie, gdzie budowano małe okręty podwodne, którymi gangi kolumbijskie przerzucają kokainę morzem do wybrzeży Hondurasu, Kostaryki, Gwatemali, Meksyku i USA. Mają one po kilkanaście metrów długości, płyną na głębokości 8 m z prędkością kilkunastu węzłów i mogą pomieścić do 12 ton kokainy. Koszt budowy łodzi ze stali, włókna szklanego i drewna to kilka milionów dolarów. Za to zysk z dostarczonego na rynek USA narkotyku sięga miliarda dolarów (gram kokainy w miastach USA kosztuje ok. 150-200 dol). Tylko w 2008 roku Amerykanie i Meksykanie przechwycili aż 100 takich okrętów podwodnych.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 41 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':