http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Stefan Kuryłowicz zginął w katastrofie lotniczej w Hiszpanii

PAP, dmrk
2011-06-07, ostatnia aktualizacja 2011-06-07 07:10

Wszystkie cztery osoby, które zginęły w poniedziałek w wypadku dwóch awionetek blisko lotniska w Asturii na północy Hiszpanii, to Polacy - podała dyrekcja przedsiębiorstwa zarządzającego lotniskami, AENA. Wśród ofiar wybitny architekt Stefan Kuryłowicz i jego współpracownik Jacek Syropolski.

Wrak awionetki na lotnisku Asturias
Fot. REUTERS/ELOY ALONSO
Wrak awionetki na lotnisku Asturias
Delegatura rządu Hiszpanii w Asturii przedstawiła w oficjalnym komunikacie nowe dane nt. wypadku dwóch polskich awionetek, w poniedziałek przy miejscowym lotnisku. Wśród ofiar są m.in. architekt Stefan Kuryłowicz i jego współpracownik Jacek Syropolski. Stefan Kuryłowicz był jednym z najwybitniejszych polskich architektów, wielokrotnie nagradzanym w kraju i za granicą. Do jego projektów zaliczają się m.in. warszawski biurowiec LOT oraz stacja metra Dworzec Gdański. Kuryłowicz był też profesorem Politechniki Warszawskiej.

Zgodnie z komunikatem rządowym, Polacy odbywali podróż trzema awionetkami w kilku etapach. Do San Sebastian w Kraju Basków przylecieli z Francji 4 czerwca. Celem podróży była miejscowość Vilar da Luz w Portugalii lub Oporto. Kiedy trzy awionetki leciały między Santander i Asturią, pilot jednej z maszyn zwrócił się po informacje o warunkach atmosferycznych w Asturii. Po otrzymaniu komunikatu meteorologicznego pilot zdecydował się nie kontynuować lotu i zawrócić do Santander, gdzie później bez problemu wylądował. O swojej decyzji powiadomił pilotów dwóch pozostałych awionetek, ci jednak postanowili kontynuować lot do Asturii.

Awionetki miały polskie znaki rejestracyjne. Na pokładzie każdej awionetki leciało po 2 pasażerów.

Na miejsce zdarzenia, do Asturii, udała się 5-osobowa rządowa komisja śledcza badająca przyczyny wypadków lotniczych, złożona z 3 śledczych i dwóch mechaników. Za 15 dni przedstawi pierwsze dane na temat katastrofy.

Pierwsze hipotezy wskazują, że doszło do dwóch niezależnych od siebie wypadków. Wyklucza się kolizję awionetek w powietrzu, o której informowano na początku.

Rzecznik komendy Gwardii Cywilnej w Gijon, Silvia Pavon, poinformowała, że policja zbiera szczątki maszyn, aby ustalić przyczyny katastrofy.

Według mediów lokalnych, w momencie wypadku w okolicy panowała gęsta mgła i padał deszcz, co mogło przyczynić się do tragedii. Widoczność była poniżej kilometra. Z powodu niekorzystnych warunków atmosferycznych utrudniony był nawet ruch kołowy.

Dyrektor lotniska w Asturii, Juan Carlos Sanmartin, poinformował, że piloci obu maszyn skontaktowali się z tamtejszą wieżą kontrolną tuż przed wypadkiem.

Jedna awionetka z niewyjaśnionych przyczyn spadła na budynek na miejscu postojowym samolotów w Castrillon. Budynek był wtedy pusty. Druga maszyna spadła do pokrytego eukaliptusami urwiska w pobliskich górach Bayas. Znalezienie samolotu w górach było możliwe dzięki uaktywnieniu systemu lokalizacyjnego zainstalowanego w awionetce.

Według wstępnych informacji, pasażerowie trzech samolotów byli przyjaciółmi, którzy wybrali się na wycieczkę. Po południu wylecieli z San Sebastian do miejscowości Vilar da Luz w Portugalii.

Poszukiwania ciał pasażerów zakończyły się ok. godz. 17, kiedy Gwardia Cywilna znalazła zwłoki czwartej osoby.

W operacji wzięło udział ponad 30 policjantów, strażaków i sanitariuszy.

To największy wypadek awionetek w Hiszpanii od 5 lat.

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 13 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':