http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Planeta Grafomania

Krzysztof Varga
2011-06-02, ostatnia aktualizacja 2011-06-01 17:16

czyli von Trier duński kłamca

ZOBACZ TAKŻE
Nieco się obawiałem, że ten film mi się naprawdę spodoba, milion krytyków nie może się wszak mylić, "Melancholia" Larsa von Triera jest dziełem spełnionym, dojmującym, dziełem w pełni arcydzielnym, w którym duński geniusz dał metaforyczny, przygniatający, ale jakże piękny obraz końca świata, przy okazji rozliczył się ze swoją depresją, o której tak chętnie mówi w wywiadach, a która zjednuje mu empatię recenzentów. Ja jednak jestem empatii pozbawiony, mój brak empatii jest co najmniej tak głębinowy jak depresja von Triera, domagam się więc od wszystkich empatii w stosunku do mojego rozpaczliwego braku empatii, ja fizycznie wręcz cierpię, kiedy oglądam pretensjonalne gnioty von Triera, musicie to zrozumieć.

Wiadomo, o co chodzi, do Ziemi zbliża się planeta Melancholia, która ją rozpirzy w drobiazgi, o tym jest ten film, widziałem go, wszystkim wokół się podobał, ja jednak myślę, że Ziemię zaatakowała już dawno planeta Grafomania, planeta sterowana przez owego duńskiego ściemniacza, który umie genialnie manipulować emocjami widzów, a widzowie to łykają jak ryby łykające robaki na haczyku.

"Melancholia" może się podobać, owszem, są tam śliczne obrazki, piękne landszafty, mnie się nie podobała jednak wcale, zasypiałem z nudów, budziłem się ze wściekłością, że ktoś tak umie nabierać publikę, jednego nie mogłem przeboleć: że takie piękne tytuły jak "Melancholia", "Antychryst", "Idioci" zagarnął taki grafoman jak ów duński hochsztapler, przecież to mogłyby być tytuły przepięknych filmów, są jednak tylko pięknymi tytułami wielkich skoków na emocje widzów.

Nie będę udawał, nie będę kręcił, że jestem obiektywny, ja von Triera klinicznie wręcz nie znoszę, ja na dźwięk nazwiska von Trier dostaję drgawek, ja, owszem, należę do tej grupki ślepych na jego wybitność, uważających go za ściemniacza, hochsztaplera i manipulanta, który jak najbardziej w swoim ściemnianiu, hochsztaplerce i manipulacji jest geniuszem, bo tylko geniusz może wmówić milionom ludzi, że jest geniuszem, choć tak naprawdę jest tylko grafomanem. Jakoś słabo docierają do mnie argumenty, że Duńczyk jest taki przewrotny w swojej sztuce, ja tam przewrotność widzę słabo, mocno widzę artystyczne kłamstwo. W bajerowaniu publiki i krytyki von Trier jest niezrównany, to mu muszę przyznać.

Po słynnym skandalu canneńskim, gdzie von Trier nagadał bredni o tym, że współczuje Hitlerowi, odnowiłem sobie jego wczesny film "Europa", który jest, jak się go ogląda w tym kontekście, filmem kryptonaziolskim jak najbardziej. Otóż jest to dzieło o Niemczech powojennych, jakże strasznie gnębionych przez okrutnych amerykańskich okupantów, którzy wieszają bohaterskich bojowników o wolność z Werwolfu, przecież partyzanci chcą tylko bronić swojej ojczyzny przed barbarzyńskimi jankeskimi najeźdźcami, którzy zabijają niewinnych Niemców. Widok wiszących "partyzantów" u mnie budzi dość przyjemne skojarzenia, ale widzę, że Duńczyk im naprawdę współczuje, ja nie. Sam von Trier zagrał tam drobną rolę Żyda i złodzieja, który złapany przez jankesów na kradzieży, składa fałszywe zeznania, by ratować siebie i przy okazji pewnego przydatnego Amerykanom umoczonego w nazizm Niemca. Jest to postać w tym filmie marginalna, ale jednak wyraźnie paskudna, sam film jest zresztą dość paskudny, jak w nim pogrzebać głębiej. Obejrzyjcie jeszcze raz "Europę" wy wszyscy, którzy tak się pochylacie nad biednym von Trierem, owo "von" też nie jest tu bez znaczenia, mam podejrzenia, że ten wrażliwy artysta klei w zaciszu domowym modele niemieckich samolotów i precyzyjnie i z miłością maluje na ich kadłubach swastyki.

Ów biedny, chory na depresję złodziej emocji robił was w trąbę od lat, robił was w trąbę, jak kręcił "Przełamując fale", film emocjonalnie złodziejski i nudny jak śmierć, jak kręcił najnudniejsze filmy świata: "Dogville" i "Manderlay", które nadają się wyłącznie do tego, by nimi leczyć ADHD, bo zabijają jakąkolwiek aktywność ruchową i każdy przy tym uśnie. Okradał was z waszych uczuć najbardziej grafomańskim filmem świata, czyli "Antychrystem", doprawdy nie znam bardziej grafomańskiego filmu, przy scenie z lisem w krzakach wypowiadającym kwestię "Króluje chaos" odpadłem zupełnie i się wciąż nie podniosłem. Von Trier latami szantażował was swoimi pokręconymi emocjami, a wy to łykaliście jak źródlaną wodę. Myślę, że musiał mieć wielką radochę, że tak sprytnie udało mu się was nabrać, a wy, drogie dzieci, zachwycaliście się filmem "Idioci", zachłystując się, że obnaża on hipokryzję społeczeństwa względem upośledzonych, a tymczasem to von Trier was upośledził, zrobił z was idiotów, niestety.

Cała ściema polega na tym, że dziś tylko emocje się liczą, furda warsztat, furda opowieść, tylko emocjami gramy, w tym sensie von Trier blisko jest programu "X-Factor" i blisko jest brukowców, ponieważ ten ma władzę, kto potrafi zarządzać emocjami widzów, słuchaczy, czytelników, wywalanie emocji dziś liczy się najbardziej, natomiast nie liczy się wcale, czy naprawdę umiesz śpiewać, pisać czy kręcić filmy, ale czy twoja smutna historia mnie poruszy.

Duński ściemniacz wytatuował sobie na pięści napis "fuck", by widać było, że jest chłopakiem zbuntowanym, to było najczęściej jego z Cannes pokazywane zdjęcie, świat się mógł zachwycić niegrzecznym chłopakiem, świat się mógł wzburzyć jego naziolskimi nieco wypowiedziami, świat się potem mógł wzruszyć, jak Lars ujawnił, że to wszystko z choroby nerwowej, która go dręczy. Lars pokazał, że nie da się zagłaskać, że jego sztuka wciąż będzie niepokorna, słusznie, trzeba być niepokornym w swojej twórczości, ale skoro już swoje życie też się traktuje jako twórczość, to ja uważam, że samo "fuck" wygrawerowane na pięści nie wystarczy, to jest bezpieczny skandal dla zblazowanych gości w Cannes, ja proponuję von Trierowi, żeby, jeśli chce naprawdę zrobić wrażenie, to niech za pomocą tej pięści (ang. "fist") z napisem "fuck" zademonstruje na sobie pieszczotę zwaną "fisting", wtedy powiem, że to był naprawdę gest buntowniczy jak się patrzy.

Wtedy nabiorę dla niego niejakiego szacunku.

Źródło: Duży Format
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 14 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    28 głosów

Varga kontra Dunin: Ateizm a la GW

O ile listy do redakcji pisane przez teistów i ateistów aż tak bardzo mnie nie zdziwiły, a wręcz ucieszyły, to oddźwięk na stronie internetowej "Krytyki Politycznej" raczej mnie zdziwił mocno - pisze Krzysztof Varga

Problem dziewczynki w ciele chłopca

Pięcioletni chłopczyk z brytyjskiego Essex od trzeciego roku życia czuje się dziewczynką. To coraz częstsze zaburzenie nawet u tak małych dzieci