http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polska to kraj biednych dzieci

Adam Leszczyński
2011-06-01, ostatnia aktualizacja 2011-06-01 08:17

Dom dziecka
Dom dziecka
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta

Nędza dzieci to nasza zbiorowa hańba i świadectwo ponadpartyjnej klęski polskiej polityki - w Dzień Dziecka pisze Adam Leszczyński

ZOBACZ TAKŻE
"Tak się dziwnie składa, że z roku na rok zmniejsza się liczba dzieci korzystających z zasiłków rodzinnych i stypendiów szkolnych" - pisze Agnieszka Wiśniewska w "Krytyce Politycznej".

W 2004 r. zasiłek rodzinny dostawało 5,5 mln dzieci. W 2009 r. - tylko 3,3 mln. Dlaczego? Jesteśmy dziś pewnie trochę zamożniejsi niż pięć lat temu, ale prawdziwy powód jest inny - zamrożenie (od 2004 roku!) progów dochodowych, potrzebnych do ubiegania się o zasiłek, na poziomie 504 zł na osobę w rodzinie. Jest też Narodowy Program Stypendialny, w którym liczba uczestników spadła przez te lata o połowę - czyli o pół miliona.

Wiśniewska podaje te dane i komentuje: "Zasiłki i stypendia są niskie (od 68 do 98zł na dziecko miesięcznie w zależności od wieku dziecka), ale zawsze są wsparciem".

Niedawno rząd zadecydował o utrzymaniu progów podatkowych - co przy inflacji przekraczającej ostatnio 4 proc. rocznie oznacza naprawdę podwyżkę podatków, nawet niezbyt sprytnie ukrytą, chociaż trudną do zauważenia. Zamrożenie progów uprawniających do korzystania z pomocy społecznej to naprawdę ten sam cwaniacki sposób wspomagania budżetu - tyle że kosztem najbiedniejszych. Przygnębiające, że stosowały go wszystkie rządy od 2005 r., niezależnie od partyjnych kolorów.

Nędza dzieci to nasza zbiorowa hańba i świadectwo ponadpartyjnej klęski polskiej polityki. Według OECD (pełne dane, z dużą liczbą tabeli i wykresów, są tutaj) w Polsce ponad 20 proc. dzieci żyje w biedzie. Dane OECD są jednak stare, pochodzą z 2004 r. Dorównujemy w tej niechlubnej statystyce Bułgarii i Stanom Zjednoczonym (!). Gorzej jest w Rumunii, Meksyku, Turcji i Izraelu.

Co ciekawe, najmniej biednych dzieci jest nie tylko w krajach skandynawskich, Niemczech czy Holandii - to nie zaskoczenie, bo te kraje przodują właściwie we wszystkich cywilizacyjnych wskaźnikach. Mało, nieco ponad 7 proc., było ich także na Węgrzech, które dogoniliśmy pod względem PKB na głowę mieszkańca, a więc w kraju wcale już nie bogatszym od Polski. Co oznacza, że może być lepiej - trzeba się jednak postarać.

To, jak wiele biednych dzieci jest w bardzo bogatych państwach - takich jak USA czy Izrael - pokazuje, że problemu nie rozwiąże rosnące narodowe bogactwo. Że rośnie, przynajmniej niektórym, nie mam wątpliwości - w mojej podwarszawskiej miejscowości regularnie widuję już bentley'e parkujące pod miejscowym supermarketem, a nowe, drogie domy rosną dookoła jak na drożdżach.

Liberalni ekonomiści mówili kiedyś, że przypływ podnosi wszystkie łodzie. Dziś już trudno znaleźć kogoś, kto w to wierzy - także w rządzie PO - ale polityki społecznej z prawdziwego zdarzenia jak nie było, tak nie ma. Może ktoś by wreszcie przynajmniej podniósł te nieszczęsne zasiłki?

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 46 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    48 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':