http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ile chcesz za śmierć dziecka na Tiananmen?

matsza
2011-05-31, ostatnia aktualizacja 2011-05-31 13:05

Chińskie władze zwróciły się do rodzin ofiar masakry na placu Tiananmen z nieoficjalną propozycją wypłaty odszkodowań. Nie ma jednak mowy o przeprosinach ani odpowiedzialności za śmierć setek demonstrantów.

Jedna z ulic wiodąca na plac Tiananmen. Poranek, 4 czerwca 1989 r.
Fot. AP
Jedna z ulic wiodąca na plac Tiananmen. Poranek, 4 czerwca 1989 r.
Informację przekazało dzisiaj za pośrednictwem organizacji Human Rights in China ugrupowanie "Matki z Tiananmen", zrzeszające rodziny ofiar. Pod koniec lutego do jednej z kobiet przyszli policjanci z pytaniem, ile żąda pieniędzy w ramach odszkodowania.

- Nie było mowy o ujawnieniu prawdy, publicznych przeprosinach czy wzięciu na siebie winy. Chcieli wiedzieć tylko jakie kwoty wchodzą w grę- czytamy w liście podpisanym przez 127 kobiet.

Druga wizyta u tej samej rodziny odbyła się w kwietniu. Przedstawiciele władz powtórzyli pytanie i zaznaczyli, że ich oferta nie dotyczy wszystkich rodzin, tylko tej konkretnej.

- Jako Matki z Tiananmen od 16 lat domagamy się dialogu z władzami, ale jesteśmy konsekwentnie ignorowane. W tym roku milczenie zostało w końcu przerwane, co powinno być dobrym znakiem. Ale co właściwie oznacza ta spóźniona reakcja? Jeśli władze chcą załatwić sprawę pod stołem za pomocą pieniędzy, to co z tego wyniknie? - piszą matki.

List został opublikowany na kilka dni przed 4 czerwca, kiedy przypada 22 rocznica krwawego stłumienia pokojowych, demokratycznych demonstracji studentów na pekińskim placu. Do dziś nie wiadomo ile dokładnie osób poniosło wtedy śmierć- dane wahają się od kilkuset do kilku tysięcy. Rodziny ofiar informują, że zidentyfikowały tylko 203 ofiary masakry na placu Tiananmen. Tożsamości wielu nie udało się ustalić.



Przez lata władze odmawiały wzięcia odpowiedzialności za masakrę na placu i zabraniały jakiejkolwiek publicznej dyskusji na ten temat. Komentatorzy przyznają, że tegoroczna propozycja odszkodowań jest zaskakująca, ale raczej wątpliwe, żeby polityka Pekinu się zmieniła.



- Wiadomo, że władze starały się wyciszyć sprawę za pomocą metody kija i marchewki. Nie sądzę, żeby teraz się przyznały do odpowiedzialności, ale już sam fakt, że Matki z Tiananmen nie siedzą w więzieniu jest milczącym uznaniem legalności ich sprawy- mówi Guardianowi Nicholas Bequelin z Human Rights Watch.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':