http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wyrok w sprawie Nangar Khel 1 czerwca

d, pap
2011-05-25, ostatnia aktualizacja 2011-05-25 13:05

Wszyscy obrońcy oficerów i żołnierzy oskarżonych w procesie o zbrodnię wojenną zabicia cywili i ostrzelania niebronionych obiektów w Nangar Khel w Afganistanie wnieśli w środę przed Wojskowym Sądem Okręgowym w Warszawie o uniewinnienie klientów

Akta sprawy Nangar Khel
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Akta sprawy Nangar Khel
ZOBACZ TAKŻE
"To nie jest żadna misja stabilizacyjna, jak nazwali ją pokrętni politycy, lecz wojna, w której polscy żołnierze występują bez żadnych ograniczeń co do terytorium działania ani zakresu użycia broni" - mówił mec. Jacek Kondracki, broniący ppor. Łukasza Bywalca, oskarżonego o dowodzenie ostrzałem wioski. Prokurator żąda dla niego kary 10 lat więzienia, utraty praw publicznych (w tym mieści się m.in. degradacja).

Według Kondrackiego "doszło do tragicznego błędu, ale nie zbrodni". - Amerykanie błędy swoich żołnierzy traktują z wyrozumieniem, a my robimy z naszych bandytów (...) Jedni wracają w trumnach, a inni w kajdanach. Gdyby oskarżeni wrócili w trumnach, mieliby pogrzeb z honorami i wszystko byłoby w porządku - mówił.

Mec. Andrzej Reichelt broniący chor. Andrzeja Osieckiego i plut. Tomasza Borysiewicza (prokurator żąda dla nich kar 12 i 10 lat więzienia i utraty praw publicznych) podkreślał, że prokuratura popełniła błędy w śledztwie i uniemożliwiła dokonanie wizji lokalnej w Afganistanie, która obecnie jest już niemożliwa.

- Afganistan ma swoją specyfikę, trudno odróżnić nieprzyjaciela od cywila. A w tamtym miejscu talibowie byli na pewno - dodał. Zauważył też, że jeden z biegłych ds. balistyki stwierdził, iż nie można wykluczyć tego, że w czasie akcji zepsuł się celownik moździerza i stąd błędny ostrzał wioski. Adwokat przekonywał, że żołnierze ostrzeliwali pobliskie wzgórze.

- Tu chodzi o honor i godność polskiego żołnierza, bezpodstawnie oskarżonego przez prokuraturę - mówił mec. Piotr Dewiński, drugi obrońca chor. Osieckiego.

W środę po południu oskarżeni mają głos. Jako pierwszy mówi oskarżony kpt. Olgierd C. (jako jedyny nie zgadza się na ujawnianie danych), dowódca bazy "Charlie" z Wazi Khwa. Według prokuratury miał on polecić swym podwładnych wyjazd w okolice Nangar Khel i ostrzelanie wiosek. Oskarżony temu zaprzecza i twierdzi, że został bezpodstawnie oskarżony. Prokuratura żąda dla niego kary 12 lat więzienia.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 14 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':