Czy to możliwe? - Myślę, że jest taka szansa - mówi Kaczyński w wywiadzie dla "Gazety Polskiej". - Będziemy mobilizować wszystkich, którym są bliskie nasze ideały. Jednocześnie jesteśmy przygotowani nawet na działania bezprawne ze strony instytucji państwa.
Zabrzmiało groźnie. O co chodzi? Niestety "GP" nie dopytuje. Czyżby chodziło - o czym
PiS mówi od kilku tygodni - o możliwość sfałszowania wyniku wyborów?
Kaczyński sugeruje to w innym fragmencie wywiadu. - W mojej ocenie będą [ludzie PO] bronili władzy za wszelką cenę. I dlatego tak ważna jest mobilizacja wszystkich, którym jest drogi los polskiej demokracji w dniu wyborów - również w roli mężów stanu - tłumaczy prezes PiS.
Dlaczego PO ma za wszelką cenę bronić władzy? Kaczyński: - Czy dziś Platforma ma się czego bać? Nie ma wątpliwości, że ma. I to nie tylko sprawy smoleńskiej, ale także choćby afery hazardowej.
Poza tym w wywiadzie stare "prawdy" Kaczyńskiego:
- że "Polska pod rządami Donalda Tuska dokonała aktu autodestrukcji i co bardziej zaskakujące, dobrowolnie zgodziła się na rażącą nierówność stosunków z Rosją";
- "obóz władzy, by utrzymać się u władzy i ją ufortyfikować stara się wyłączyć wszystkie mechanizmy, które mogą uniemożliwić mu trwanie. (...) Wolność słowa jest podstawowym elementem kontroli społecznej. Nie można mówić o kontroli bez wolności słowa. Również zinstytucjonalizowane mechanizmy kontroli władzy, jak choćby
NIK czy CBA, bez wolności słowa są ułomne";
- "nawet dziecko dziś nie wierzy, że samolot TU 154 zatrzymała brzoza. Nie wiemy, dlaczego wszystkie urządzenia tupolewa przestały działać 15 m nad ziemią" (...) Pytań bez odpowiedzi jest tak wiele, że grzechem przeciwko rozumowi jest unikać podejrzeń o chęć ukrycia prawdy. Możliwe, że Rosjanie chaosem i niechlujstwem w postępowaniu po katastrofie chcieli Polskę upokorzyć na arenie międzynarodowej. Zresztą w pełni osiągnęli ten cel. Jednak skala owego niechlujstwa, kłamstw czy niszczenia dowodów jest tak ogromna, że bardziej prawdopodobne wydaje się jednak ukrywanie prawdy o rzeczywistych przyczynach katastrofy".
O premierze Donaldzie Tusku i prezydencie Bronisławie Komorowskim Kaczyński mówi: "pan Tusk" i "pan Komorowski".