Pisma telewizyjne "dla całej rodziny" reklamują ściąganie filmów porno na telefon komórkowy, obok reklam pluszaków i dzwonków na komórki. - To przestępstwo - uważa stowarzyszenie Twoja Sprawa
I dlatego złożyło wczoraj doniesienie w warszawskiej prokuraturze. Odniosło już pierwszy sukces: wydawnictwo Bauer rezygnuje z takich reklam.
W kolorowych magazynach telewizyjnych reklamowanych jako pisma "dla całej rodziny", takich jak "TeleTydzień", "TeleŚwiat", "Teleprogramy", "Imperium TV", "TeleMax", "To&Owo TV" czy "TV 14", całe strony zajmują małe obrazki reklamujące filmy pornograficzne. Częściowo zasłania je napis z numerem, pod który należy wysłać SMS z kodem, aby na komórkę otrzymać film porno. Kosztuje to 1 zł plus VAT. Zanim film zostanie przesłany, trzeba zaakceptować w SMS-ie stwierdzenie, że ma się 18 lat. Obrazki reklamujące filmy są przemieszane z identycznymi reklamującymi dzwonki i "dziecięcymi" tapetami na komórkę (typu Hello Kitty). I obrazkami reklamującymi pluszaki.
Kodeks karny art. 202 par. 2 mówi: "Kto (...) rozpowszechnia treści pornograficzne w sposób umożliwiający takiemu małoletniemu zapoznanie się z nimi (...) podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2". Z opinii prawnej dla stowarzyszenia przygotowanej przez dr. Michała Królikowskiego z Wydziału Prawa UW i Krzysztofa Szczuckiego, doktoranta na tym wydziale, wynika, że reklamodawcy i dystrybutorzy pornografii na komórki działają w tzw. zamiarze ewentualnym, czyli mogą przewidzieć, że film ściągnie dziecko, i godzą się na to.
- Zajęliśmy się sprawą, bo dzwonili do nas rodzice, którzy u dzieci znaleźli takie filmiki bądź słyszeli, że w szkole dzieci je sobie pokazują - mówi Rafał Porzeziński ze stowarzyszenia Twoja Sprawa. - Doniesienie dotyczy na razie firm, które organizują reklamę i dystrybucję takich filmów: Emisja SA oraz CT Creative Team SA. To, że wymaga się deklaracji ukończenia 18 lat, nie jest żadnym zabezpieczeniem, skoro się tego nie weryfikuje.
A jak można weryfikować? Taką samą pornografię dziecko może znaleźć w internecie. I też musi tylko zadeklarować, że ma 18 lat.
- Internet to medium słabo kontrolowane, więc tym się nie zajmujemy. Jeśli chodzi o ściąganie filmów na telefony komórkowe, to brytyjska firma Vodafone to weryfikuje i wprowadza zabezpieczenia. Uważamy, że skoro ustawodawca czegoś zakazał pod groźbą kary, to należy to egzekwować - odpowiada Porzeziński.
Stowarzyszenie Twoja Sprawa podejrzewa, że reklamodawca celowo umieszcza reklamę pornografii razem z reklamą gadżetów dla dzieci, żeby mniej lub bardziej świadomie stawały się one konsumentami pornografii. Tym bardziej że na jednym ściągnięciu się nie kończy.
- Wysłaliśmy testowo jeden SMS za złotówkę. Okazało się, że wpadliśmy w agresywny mechanizm marketingowy. Na komórkę, z której go wysłaliśmy, zaczęły przychodzić reklamy kolejnych pornograficznych produktów, a także obsceniczne propozycje. Trwało to cztery tygodnie - mówi Porzeziński. Podkreśla, że wysyłane filmy to nie jakieś rozebrane panie, ale ostre porno. - Takie nie od 18, a przynajmniej od 22 lat - mówi.
"TeleTydzień" ma nakład 1 mln 300 tys. egzemplarzy i dociera - według wydawnictwa Bauer - do ponad siedmiu milionów osób.
Stowarzyszenie uważa, że nie tylko sposób dystrybucji, ale również reklamy są niezgodne z prawem. Przepisy mówią (art. 16 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji), że nie można prowadzić działalności reklamowej, naruszając dobre obyczaje. W dodatku reklamy zawierają treści seksistowskie, które uprzedmiotawiają kobietę. Dlatego nie tylko reklamodawca, ale też wydawca pisma ponosi odpowiedzialność.
Porzeziński: - Doniesienie do prokuratury dotyczy tylko reklamodawców i dystrybutorów. W stosunku do wydawców pism i redakcji ogłaszamy akcję konsumenckiego sprzeciwu polegającą na wysyłaniu e-maili z protestem. Protesty otrzyma też prokurator generalny Andrzej Seremet.
- Wydawnictwo Bauer podziela obawy i zastrzeżenia czytelników swoich czasopism związanych z zamieszczaniem reklam multimedialnych o treści erotycznej, zwłaszcza w kontekście możliwości ich niepożądanego odbioru przez osoby młodociane. W związku z powyższym decyzją zarządu zlecenia na takie reklamy na drugą połowę roku, tj. począwszy od lipca, nie będą przyjmowane - poinformował "Gazetę" Maciej A. Brzozowski, dyrektor PR Grupy Bauer Media.