Choć prezydent USA jest Irlandczykiem tylko w 3,1 proc., na jeden z przystanków swego europejskiego tournée wybrał irlandzką wioskę Moneygall, gdzie mieszkał jego wyspiarski przodek Falmouth Kearney
Fot. STEFAN WERMUTH REUTERS
Irlandczyk z pamiątkowym szalikiem na zewnątrz pubu w Moneygall przed wizytą...
Praprapradziad Obamy po stronie matki wyjechał z Irlandii w czasie klęski Wielkiego Głodu w 1850 roku w wieku 19 lat. Był jednym z ponad 1,7 mln Irlandczyków, którzy opuścili Zieloną Wyspą w połowie XIX wieku za chlebem. Pod drugiej stronie Atlantyku ten syn szewca poślubił Charlotte Holloway z Ohio i został farmerem w Idianie.
Łącznikiem między światem irlandzkiej emigracji a pierwszym czarnoskórym prezydentem USA była Ann Dunham, praprawnuczka nestora Falmoutha Kearneya, która wyszła za mąż za ojca Obamy - ekonomistę z Kenii Baracka Husseina Obamę, ojca prezydenta.
Stopień irlandzkości Obamy obliczył znany portal zajmujący się genealogią - Ancestry.com. Zaś przodków 44 prezydenta USA odkrył w 2007 roku w księgach parafialnych kościoła spod Moneygall anglikański duchowny Stephen Neill.
W USA, kraju budowanym przez emigrantów, każdy pochodzi skądś i z reguły jest dumny ze swych korzeni. Do tych irlandzkich, przyznaje się 37 mln Amerykanów, którzy stanowią wpływowe lobby w USA. Nic więc dziwnego, że Obama ogłosił, że odwiedzi rodzinną wioskę swego wyspiarskiego przodka w dniu największego święto Irlandczyków - Dzień Świętego Patryka, patrona Zielonej Wyspy.
Na przyjazd prezydenta leżące w hrabstwie Offaly Moneygall przygotowywało się długo. Korespondent brytyjskiego "Independenta" żartował, że wymalowano dosłownie wszystko, co się nie ruszało: domy, puby, dwa kościoły - protestancki i katolicki oraz kilka sklepów. 3,5 tys., litrów farby na ten cel przekazała mieszkańcom za darmo firma Dulux.
Z okazji 45-minutowej wizyty Obamy do zamieszkałej przez niespełna 300 osób wioski ściągnęło 2 tys. gości, w tym wielu dziennikarzy.
Na część Obamy w Moneygall powstała kawiarnia Cafe Obama a w sklepach z pamiątkami można kupić koszulki i breloczki z wizerunkiem prezydenta. Wizytę upamiętnić ma też specjalnie napisana piosenka:
"O'Leary, O'Reilly, O'Hare i O'Hara, nikt nie jest bardziej irlandzki niż Barack Obama. Od kamienia z Blarney po zielone wzgórza Tara, nikt nie jest bardziej irlandzki niż Barack Obama".