Oskarżeni są także ci, którzy wręczali im łapówki albo w tym pośredniczyli. W sumie przed sądem stanąć mają 23 osoby, którym prokuratura postawiła 91 zarzutów.
O sprawie po raz pierwszy głośno było na początku grudnia 2008 r., kiedy
ABW jednego dnia zatrzymała w województwie śląskim dziewięciu dyrektorów szpitali. Był wśród nich ówczesny wicemarszałek województwa Grzegorz Sz., wcześniej dyrektor Chorzowskiego Centrum Pediatrii i Onkologii, a także szefowie największych katowickich szpitali: Wojciech O., dyrektor Górnośląskiego Centrum Medycznego w Ochojcu i Andrzej P., szef Szpitala Klinicznego im. Mielęckiego. W 2009 r. zatrzymano kolejnych siedmiu dyrektorów.
Wszystkich 16 szefów szpitali miało według prokuratury brać łapówki od przedstawicieli firmy Philips Polska sp. z o.o. za ustawienie na jej korzyść przetargów. Philips to producent specjalistycznej aparatury: m.in. tomografów komputerowych czy wyposażenia pracowni kardiologicznych. Aby wygrać z konkurencją, pracownicy firmy dostarczali do szpitali szczegółowe dane o sprzęcie. Były one wpisywane do specyfikacji przetargowych, dzięki czemu firma wygrywała postępowanie.
Dyrektorzy mieli za to otrzymywać łapówki w wysokości od 10 do kilkuset tysięcy złotych. - Na ogół obowiązującą stawką było 5 proc. wartości aparatu, ale zdarzały się i wyższe - mówi prokurator Andrzej Laskowski, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Poznaniu, która prowadziła śledztwo.
Rekordową kwotę wziął Grzegorz Sz. - 340 tys. zł przy przetargu na sprzęt za 4 mln zł. Łącznie Sz. miał dostać od Philipsa ponad pół miliona.
Poza dyrektorami oskarżonych jest trzech pracowników Philipsa: jeden o przestępstwa przeciw dokumentom (przygotowywał specyfikacje przetargowe), dwóch o wręczanie łapówek. Czterech innych oskarżonych to właściciele niewielkich firm, którzy mieli pośredniczyć w transakcjach między Philipsem a dyrektorami.
Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>