http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Erika Steinbach jednak może wejść do kościoła Stella Maris

Krzysztof Katka, Gdańsk
2011-05-23, ostatnia aktualizacja 2011-05-22 20:14

Redemptoryści zmienili zdanie i są gotowi wpuścić Erikę Steinbach do kościoła, ale "na chwilkę" i "z kwiatami, nie z wieńcami". Dziś Steinbach pojedzie do Rumi, miasta, w którym się urodziła.

Erika Steinbach
Fot. MICHELE TANTUSSI AFP
Erika Steinbach
Przewodnicząca Związku Wypędzonych Erika Steinbach przyjechała w niedzielę do Gdańska. Wieczorem miała umówione spotkanie z mniejszością niemiecką. Poseł PiS Andrzej Jaworski zapowiedział, że zorganizuje protest przeciwko wizycie, "jeśli pojawią się jakieś prowokacyjne wypowiedzi pani Steinbach". - A na razie wizytę ignorujemy - wyjaśnił.

W sobotę pod konsulatem Niemiec w Gdańsku pikietowało jedynie kilka osób z Ligi Obrony Suwerenności.

Wczoraj Steinbach spotkała się ze Związkiem Mniejszości Niemieckiej w Gdańsku. - Pani Steinbach jest posłem Bundestagu i chcieliśmy jej opowiedzieć o naszej działalności i skąd się tu wzięliśmy - mówi Gerhard Olter, przewodniczący związku. - Po zakończeniu wojny wszystkich Niemców z Gdańska przeznaczono do wywiezienia. Akcja wywożenia pociągami (z wyłączeniem okresów zimowych) trwała do jesieni 1947 r., ale obudzono się, że przydadzą się fachowcy z branży morskiej. Pozwolono więc zostać tym, którzy wypełnili wniosek i deklarację lojalności wobec narodu polskiego. W ten sposób po wojnie pozostało nas tu około sześciu tysięcy - opowiada Olter.

Oficjalny program wizyty na poniedziałek, który otrzymaliśmy z biura Steinbach, zawiera: spacer lub objazd po Rumi - godz. 11, konferencję prasową w hotelu Faltom - 11.30, "odwiedziny miejsca masakry Polaków i Kaszubów w Piaśnicy" - 13.45, spotkanie z mniejszością niemiecką - godz. 16.

Wizytę skrytykowało Stowarzyszenie Gdynian Wysiedlonych. „Odwiedzanie tego miejsca [Rumi] w imieniu »Niemców wypędzonych «, z odpowiednią oprawą medialną, nosi wszelkie znamiona prowokacji politycznej. Ani Erika Steinbach, ani jej rodzice nie byli »wypędzonymi «. Pochodzili z Niemiec. Reprezentowali na naszej ziemi okupanta, który w okresie ich pobytu w Rumi dopuścił się bezprecedensowych zbrodni na obywatelach Rzeczypospolitej Polskiej z Rumi i z innych miast i wsi na Pomorzu Gdańskim”.

Steinbach chciała się spotkać w Rumi z kobietą, która napisała do niej list. "Opowiedziała, że trzymała mnie w ramionach, gdy byłam dzieckiem" - zapowiadała. Okazało się jednak, że autorka listu - Hildegarda Dawidowska - już nie żyje.

Szefowa Związku Wypędzonych prosiła o przyjęcie przez burmistrz Rumi, ale ta odparła, że zaprasza do siebie, jeśli Steinbach pokłoni się polskim żołnierzom, którzy zginęli z rąk niemieckich najeźdźców. Spotkania więc nie będzie.

Nieoczekiwanie może dojść do wizyty w kościele Stella Maris w Gdyni. Redemptoryści kilka dni temu nie zgodzili się, aby Steinbach złożyła kwiaty pod znajdującymi się tam tablicami upamiętniającymi ofiary zatopienia w 1945 r. niemieckich statków pasażerskich służących wojsku "Wilhelm Gustloff", "Steuben" i "Goya".

O. Marek Mirus, proboszcz parafii, początkową odmowę tłumaczy tak: - Zadzwonił do mnie działacz mniejszości i oznajmił, że w takim i takim terminie przyjedzie delegacja i złoży wieńce. Atakował mnie z góry, że ma być i już. I wtedy, może w chwili emocji, odparłem, że to niemożliwe.

Redemptoryści zmienili zdanie, gdy konsul Niemiec interweniował u metropolity gdańskiego.

- Nie wracam do tego, pani może przyjść, wejdzie na króciutką chwilę, może się pomodlić. Nie będzie wieńców, tylko kwiatki, o to prosiłem. Pan konsul o tym wie - wyjaśnia o. Mirus.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 12 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':