http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Alexis: straszono mną dzieci

Marcin Pietraszewski, Katowice
2011-05-20, ostatnia aktualizacja 2011-05-20 08:36

- Dla PiS było wygodne, że przyjaźniłam się z politykami lewicy. Dzięki temu mogli udowadniać, że układ istnieje - zeznała wczoraj w sądzie Barbara Kmiecik, główny świadek oskarżenia w procesie mafii węglowej

BARBARA KMIECIK - znana na Śląsku
jako
Fot. Piotr Wójcik / AG
BARBARA KMIECIK - znana na Śląsku jako "Alexis", była potentatką w handlu...
Nazywana "Alexis" Barbara Kmiecik w latach 90. opanowała handel węglem. Chwaliła się znajomościami wśród polityków lewicy. W 2005 r. pod zarzutem usiłowania wyłudzenia dotacji trafiła do aresztu. W czasach rządów PiS Kmiecik stała się motorem napędowym śledztwa w sprawie mafii węglowej. Opowiedziała bowiem oficerom ABW, że kontrakty na handel węglem zdobywała, dając łapówki. To na podstawie jej zeznań 25 kwietnia 2007 r. służby specjalne próbowały zatrzymać Barbarę Blidę (ta popełniła samobójstwo). Ostatecznie w związku z handlem węglem prokuratura oskarżyła o korupcję trzy osoby: Wiesława K., b. prezesa Rudzkiej Spółki Węglowej (podejrzany o przyjęcie 420 tys. zł łapówek od "Alexis"), Jerzego H., b. prezesa Nadwiślańskiej Spółki Węglowej (150 tys. zł łapówek) oraz Jacka W., wspólnika Kmiecik (w jej imieniu miał dawać prezesom pieniądze). Wczoraj zeznawała "Alexis", główny świadek oskarżenia.

Kmiecik przekonywała, że swoją pozycję w branży górniczej zdobyła ciężką pracą, a nie dzięki koneksjom. - Co prawda znałam wielu polityków, ale to byli moi koledzy ze szkoły, ZMP, ZSMP i harcerstwa. Nic więcej - podkreślała "Alexis". Przyznała, że współpracowała z prokuraturą, bo dotarły do niej pogłoski, że do aresztu trafi jej córka i mąż.

Alexis, zeznając pod przysięgą, powiedziała, że sama zgłosiła się do siedziby katowickiej delegatury ABW i nawiązała kontakt z oficerami zajmującymi się górnictwem. To im ujawniła kulisy handlu węglem. - Policji już wtedy nie ufałam - tłumaczyła Kmiecik. Ta wersja jest jednak sprzeczna z ustaleniami sejmowej komisji śledczej wyjaśniającej okoliczności śmierci Barbary Blidy. Dowiodła ona, że to agenci ABW odwiedzali Kmiecik za kratkami i nakłonili do złożenia zeznań. A jej pierwsze przesłuchanie odbyło się jeszcze w areszcie. - Z niezrozumiałych względów chroni teraz służby specjalne - dziwili się wczoraj obrońcy oskarżonych prezesów.

Kmiecik opowiadała wczoraj, że w latach 90., "chcąc utrzymać się na rynku, płaciłam prowizje". - One jednak nie były wymuszone, nie nazwałabym ich łapówką i w moim odczuciu to nie było nic złego. To był jeszcze relikt czasów socjalistycznych - mówiła.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    25 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':