26 spraw przeciwko resortowi obrony wytoczyły osoby, które napiętnował opublikowany w styczniu 2007 r. raport. Osoby te zostały wskazane jako współpracownicy
WSI zamieszani w niezgodnych z prawem działaniach, których miały się dopuszczać te służby.
Napiętnowani w raporcie nie mieli przed jego publikacją możliwości złożenia wyjaśnień lub przytoczenia argumentów na swoją obronę. W większości przypadków sądy przyznają im rację. Po ostatnim wyroku, który nakazał przeproszenie Jarosława Szczepańskiego - dziennikarza i byłego szefa sejmowego biura prasowego - ministerstwo dokonało podsumowania dotychczasowych kosztów tych procesów.
Z 11 osobami
MON sprawy przegrał lub zawarł z nimi ugodę polegającą na tym, że resort zgadza się publikować przeprosiny, ale nie wypłaca odszkodowań. Przeprosiny i odszkodowania kosztowały skarb państwa 322 tys. zł, z czego 85 tys. 600 zł to odszkodowania, 218 tys. - koszty ogłoszeń prasowych i 18 tys. 500 zł - tzw. koszty procesowe.
15 spraw czeka jeszcze na rozstrzygnięcie, ale w kilku są już wyroki sadów pierwszej instancji. Według szacunków ministerstwa koszty wyniosą od 500 tys. zł (licząc sprawy już zakończone i te z nieprawomocnymi wyrokami ) nawet do 1 mln zł.
Szczególnie dotkliwe dla MON mogą być orzeczenia, w których pozywający (sześć osób; jeszcze czekają na wyroki) domagają się przeprosin w telewizjach, gdzie ogłoszenia płatne są dużo droższe niż w prasie. Takie właśnie orzeczenie sądu ma Szczepański.
W raporcie zrobiono z niego współpracownika WSI za to, że na prośbę oficera tej służby przywiózł z delegacji do Rosji mapę, której nie można było dostać w Polsce. Szczepański ma zasądzone przeprosiny w
TVP,
TVN i Polsacie. MON się od tego odwołuje. Nieoficjalnie wiadomo, że prowadzi ze Szczepańskim rozmowy, aby zgodził się tylko na ogłoszenia prasowe.
W rozmowie z "Gazetą" Szczepański nie chciał tego komentować. Powiedział za to, że będzie chciał, aby ministerstwo spowodowało wpisanie do któregoś z monitorów rządowych, aneksu z informacją o osobach, których nazwiska pojawiły się w raporcie, a które zostały oczyszczone przed sądem. - Raport ukazał się w monitorze jako oficjalny dokument państwowy i do dzisiaj tam figuruje z nieprawdziwymi informacjami na mój temat. Dlatego monitor jest dobrym miejscem na sprostowanie - mówi.
Co na to MON? - Rozważamy ten pomysł z prawnikami - odpowiada rzecznik resortu Janusz Sejmej. A szef MON Bogdan Klich mówi "Gazecie": - Dla mnie sytuacja jest wyjątkowo niezręczna. Ministerstwo musi przepraszać za Antoniego Macierewicza, który - jak stwierdzają to kolejne sądy - skrzywdził wiele osób. Na dodatek musimy pilnować interesu skarbu państwa i walczyć o to, aby odszkodowania nie były dla nas rujnujące, chociaż to nie my odpowiadamy za treści, które znalazły się w raporcie.
Likwidacja WSI i raport o działaniach tej służby miały być jednym z głównych osiągnięć czasów rządów
PiS. Do dzisiaj przed sądami nie udało się udowodnić przestępstw WSI, które wytropili ludzie Macierewicza. W sądach sprawy o pomówienie w raporcie wygrywają ci, którzy pozywają MON. Sprawy przeciwko Macierewiczowi sądy odrzucają, argumentując, że działał jako urzędnik państwowy lub że chroni go immunitet.