- Kilka lat temu w Hamburgu porwano dziecko - opowiadał Gebert. - Porywacza udało się schwytać, ale za nic nie chciał powiedzieć, gdzie ukrył chłopca, bojąc się utraty najważniejszej karty przetargowej. Po godzinach przesłuchań szef policji wyprosił z sali protokolanta i został z porywaczem sam. Wiedział, że dziecko jest bardzo małe i jeśli szybko nie zostanie odnalezione - umrze.
W opowiadanej historii policjant dosadnie zagroził porywaczowi, że zostanie pobity, jeśli dziecko nie znajdzie się na czas. W języku prawniczym znaczy to, że użył wobec niego gróźb karalnych. Przestępca przestraszył się i podał adres. Policjanci pojechali na miejsce, ale było za późno. Dziecko nie żyło. Komendant zwołał konferencję prasową, przyznał się do popełnienia przestępstwa, jakim było użycie gróźb karalnych, i z powodu przekroczenia prawa podał się do dymisji. Powiedział też, że bardzo żałuje - ale nie tego, że złamał prawo, tylko że nie zrobił tego wcześniej, bo być może dziecko by żyło.
- Zadajmy sobie pytanie: czy policjant miał prawo złamać prawo? - po skończeniu opowieści rozpoczął debatę Gebert. - Czy słusznie opowiedział publicznie o swoim postępowaniu i czy słusznie podał się do dymisji? A może większość z nas wolałaby mieć takiego szeryfa w swoim mieście, który przekroczy czasem uprawnienia, strasząc przestępcę pobiciem, ale tym sposobem potrafi odszukać dziecko? Anegdota z dzieckiem moim zdaniem wyjątkowo trafnie obrazuje wątpliwości, przed którymi stoi współczesny świat. Pytam: na ile wiemy i na ile chcemy wiedzieć, co państwa robią w naszym imieniu? Na ile godzimy się, by działały "w szarej strefie", przekraczając demokratyczne reguły, byle tylko dobrze wyszło, w imię czegoś naszych zdaniem słusznego?
Jako pierwszej oddano głos Oldze Bobrovej, rosyjskiej dziennikarce z niezależnej "Nowej Gaziety". Na wstępie dostała burzę oklasków. W ostatnich kilku latach w niewyjaśnionych okolicznościach zginęło sześciu dziennikarzy "Nowej Gaziety", niezależny dziennikarz w Rosji właściwie co dzień naraża swoje życie.
Bobrova: Ja mówię tak. Chcę wiedzieć, co robią służby w moim państwie. W Rosji bezprawne działania służb są powszechne, zwłaszcza np. na Kaukazie. Człowiek może być wzięty za przestępcę, a następnie torturowany tylko na tej podstawie, że jest muzułmaninem. Takie metody nic dobrego w moim kraju nie przyniosły. Sprawiają natomiast, że boję się tych, którzy są powołani, aby mnie chronić. Boję się funkcjonariuszy mojego państwa.
Amrit Singh, pracownica Programu Narodowego Bezpieczeństwa i Zwalczania Terroryzmu z Open Society Institute w Nowym Jorku, miała chyba najtrudniejsze zadanie ze wszystkich panelistów; przyjechała z kraju, który widzi swoją rolę jako światowego obrońcy demokracji, z drugiej strony przyznaje sobie prawo, by z racji swej roli w słusznej sprawie czasem reguły demokratyczne łamać: - Doszliśmy do momentu, gdy mój kraj traci dobry wizerunek. Stany Zjednoczone traktują reguły prawa międzynarodowego instrumentalnie. Z jednej strony - odmawiają nadania domniemanym terrorystom Al-Kaidy praw jeńców wojennych, tłumacząc, że terroryści to nie armia, a walka z nimi to nie wojna. Z drugiej - gdy idą zabić ich przywódcę ben Ladena, twierdzą, że są na wojnie i obowiązują ich prawa wojny. Teraz Ameryka może wypowiedzieć wojnę w każdej chwili każdemu. Wedle uznania.
Adam Bodnar, prawnik związany z helsińską Fundacją Praw Człowieka: Moim zdaniem najbardziej niebezpieczne jest to, że np. w sprawie więzień CIA w Polsce przez lata byliśmy oszukiwani przez naszych polityków w żywe oczy. Nikt nie zdecydował się zachować jak ten policjant z Hamburga.
- W temacie więzień CIA ja sam odczuwam straszny wstyd - przyznał Gebert. - Bardzo długo zapewniałem ludzi, że żadnych więzień nie było, bo w przeciwnym razie "Gazeta Wyborcza" na pewno by coś o tym wiedziała. Amerykanie nie współpracują przy śledztwie w tej kwestii. A jednak jest coś, co mnie w sprawie Ameryki pociesza. Amerykanie, gdy robią świństwo, mają świadomość, że robią świństwo. To ich odróżnia od innych mocarstw. Może to dosyć marna, ale jednak pociecha - mówił Gebert.
*Rafał Lemkin (1900-59) - polski prawnik i karnista pochodzenia żydowskiego, twórca pojęcia "ludobójstwo" i współtwórca projektu konwencji w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa podpisanej 9 grudnia 1948 r. W latach 50. siedmiokrotnie nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla.
Debaty lemkinowska organizowane są przez Fundację Centrum im. prof. Bronisława Geremka