http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rozumieć, że się robi świństwo, to już coś

Aleksandra Szyłło
2011-05-20, ostatnia aktualizacja 2011-05-19 16:59

- Czy godzimy się na przekraczanie demokratycznych reguł w imię czegoś ważniejszego i słusznego? - pytał Konstanty Gebert, prowadząc dyskusję:"Etyka i odpowiedzialność w działaniach wielkich mocarstw. Przykład tajnych więzień CIA oraz naruszeń praw człowieka w Federacji Rosyjskiej" podczas III debaty Lemkinowskiej*

Rafał Lemkin
Rafał Lemkin
- Kilka lat temu w Hamburgu porwano dziecko - opowiadał Gebert. - Porywacza udało się schwytać, ale za nic nie chciał powiedzieć, gdzie ukrył chłopca, bojąc się utraty najważniejszej karty przetargowej. Po godzinach przesłuchań szef policji wyprosił z sali protokolanta i został z porywaczem sam. Wiedział, że dziecko jest bardzo małe i jeśli szybko nie zostanie odnalezione - umrze.

W opowiadanej historii policjant dosadnie zagroził porywaczowi, że zostanie pobity, jeśli dziecko nie znajdzie się na czas. W języku prawniczym znaczy to, że użył wobec niego gróźb karalnych. Przestępca przestraszył się i podał adres. Policjanci pojechali na miejsce, ale było za późno. Dziecko nie żyło. Komendant zwołał konferencję prasową, przyznał się do popełnienia przestępstwa, jakim było użycie gróźb karalnych, i z powodu przekroczenia prawa podał się do dymisji. Powiedział też, że bardzo żałuje - ale nie tego, że złamał prawo, tylko że nie zrobił tego wcześniej, bo być może dziecko by żyło.

- Zadajmy sobie pytanie: czy policjant miał prawo złamać prawo? - po skończeniu opowieści rozpoczął debatę Gebert. - Czy słusznie opowiedział publicznie o swoim postępowaniu i czy słusznie podał się do dymisji? A może większość z nas wolałaby mieć takiego szeryfa w swoim mieście, który przekroczy czasem uprawnienia, strasząc przestępcę pobiciem, ale tym sposobem potrafi odszukać dziecko? Anegdota z dzieckiem moim zdaniem wyjątkowo trafnie obrazuje wątpliwości, przed którymi stoi współczesny świat. Pytam: na ile wiemy i na ile chcemy wiedzieć, co państwa robią w naszym imieniu? Na ile godzimy się, by działały "w szarej strefie", przekraczając demokratyczne reguły, byle tylko dobrze wyszło, w imię czegoś naszych zdaniem słusznego?

Jako pierwszej oddano głos Oldze Bobrovej, rosyjskiej dziennikarce z niezależnej "Nowej Gaziety". Na wstępie dostała burzę oklasków. W ostatnich kilku latach w niewyjaśnionych okolicznościach zginęło sześciu dziennikarzy "Nowej Gaziety", niezależny dziennikarz w Rosji właściwie co dzień naraża swoje życie.

Bobrova: Ja mówię tak. Chcę wiedzieć, co robią służby w moim państwie. W Rosji bezprawne działania służb są powszechne, zwłaszcza np. na Kaukazie. Człowiek może być wzięty za przestępcę, a następnie torturowany tylko na tej podstawie, że jest muzułmaninem. Takie metody nic dobrego w moim kraju nie przyniosły. Sprawiają natomiast, że boję się tych, którzy są powołani, aby mnie chronić. Boję się funkcjonariuszy mojego państwa.

Amrit Singh, pracownica Programu Narodowego Bezpieczeństwa i Zwalczania Terroryzmu z Open Society Institute w Nowym Jorku, miała chyba najtrudniejsze zadanie ze wszystkich panelistów; przyjechała z kraju, który widzi swoją rolę jako światowego obrońcy demokracji, z drugiej strony przyznaje sobie prawo, by z racji swej roli w słusznej sprawie czasem reguły demokratyczne łamać: - Doszliśmy do momentu, gdy mój kraj traci dobry wizerunek. Stany Zjednoczone traktują reguły prawa międzynarodowego instrumentalnie. Z jednej strony - odmawiają nadania domniemanym terrorystom Al-Kaidy praw jeńców wojennych, tłumacząc, że terroryści to nie armia, a walka z nimi to nie wojna. Z drugiej - gdy idą zabić ich przywódcę ben Ladena, twierdzą, że są na wojnie i obowiązują ich prawa wojny. Teraz Ameryka może wypowiedzieć wojnę w każdej chwili każdemu. Wedle uznania.

Adam Bodnar, prawnik związany z helsińską Fundacją Praw Człowieka: Moim zdaniem najbardziej niebezpieczne jest to, że np. w sprawie więzień CIA w Polsce przez lata byliśmy oszukiwani przez naszych polityków w żywe oczy. Nikt nie zdecydował się zachować jak ten policjant z Hamburga.

- W temacie więzień CIA ja sam odczuwam straszny wstyd - przyznał Gebert. - Bardzo długo zapewniałem ludzi, że żadnych więzień nie było, bo w przeciwnym razie "Gazeta Wyborcza" na pewno by coś o tym wiedziała. Amerykanie nie współpracują przy śledztwie w tej kwestii. A jednak jest coś, co mnie w sprawie Ameryki pociesza. Amerykanie, gdy robią świństwo, mają świadomość, że robią świństwo. To ich odróżnia od innych mocarstw. Może to dosyć marna, ale jednak pociecha - mówił Gebert.

*Rafał Lemkin (1900-59) - polski prawnik i karnista pochodzenia żydowskiego, twórca pojęcia "ludobójstwo" i współtwórca projektu konwencji w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa podpisanej 9 grudnia 1948 r. W latach 50. siedmiokrotnie nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla.

Debaty lemkinowska organizowane są przez Fundację Centrum im. prof. Bronisława Geremka


Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':