Rosyjscy prokuratorzy poinformowali wczoraj polskich śledczych, że podczas identyfikacji ofiar katastrofy prezydenckiego tupolewa rodziny rozpoznały ciała trzech ofiar, ale badania DNA wykazały, że są to inne osoby. Jednak błąd został naprawiony jeszcze przed wylotem trumien do Polski.
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Trumny ofiar katastrofy smoleńskiej na warszawskim Okęciu
Taką informację przekazał wczoraj w Moskwie polskiemu prokuratorowi generalnemu Andrzejowi Seremetowi szef Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej Aleksandr Bastrykin. - Nie dotyczyło to oczywiście identyfikacji ciała prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Jakich osób? Nie mogę powiedzieć - stwierdził rzecznik prokuratury Mateusz Martyniuk. Dodał, że Rosjanie poinformowali rodziny o błędzie, zanim ciała bliskich znalazły się w Polsce.
Identyfikacja prawie wszystkich ofiar katastrofy smoleńskiej odbywała się w moskiewskim biurze ekspertyz medyczno-sądowych. Pierwszego rozpoznania dokonywały rodziny, ale Rosjanie - dla pewności - przeprowadzili badania DNA wszystkich ofiar. - Oczywiście strona rosyjska uznaje wiarygodność badań genetycznych ponad rozpoznanie przez rodziny - powiedział Radiu RMF FM Seremet.
Wczoraj rozmawiał z Bastrykinem także o możliwości wspólnego zbadania przez biegłych z Rosji i Polski oryginałów nagrań z czarnych skrzynek Tu-154. Sam Komitet Śledczy zadeklarował gotowość dopuszczenia polskich ekspertów do wraku tupolewa na lotnisku Siewiernyj w Smoleńsku przed zakończeniem rosyjskiego śledztwa w sprawie katastrofy.