http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ojciec nieznany

Rozmawiał Piotr Głuchowski
2011-05-18, ostatnia aktualizacja 2011-05-19 11:12

 Marek Kochan
Marek Kochan
Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta

- Potrzebna jest nowa teatralizacja mężczyzny ojca. To się nie stanie samo. Trzeba od nowa skonfigurować rodzinę, tak jak sobie skonfigurujemy komórkę - mówi pisarz Marek Kochan

GALERIA ZDJĘĆ
Przeczytaj niepublikowane jeszcze opowiadanie Marka Kochana Pod Grunwaldem.

Piotr Głuchowski: Ma pan dzieci?

Marek Kochan: Mam czy nie mam, to nie ma znaczenia - wypowiadam się jako pisarz, a nie mąż ani ojciec.

Napisał pan książkę o współczesnym polskim ojcostwie i nie chce pan zdradzić, czy jest tatusiem?

- Czy jeśliby się okazało, że mam dzieci lub nie mam dzieci, to książka będzie przez to lepsza albo gorsza? Literatura jest światem autonomicznym. To nie wspomnienia, tylko proza. Nie zamierzam porównywać siebie z bohaterami "Placu zabaw", odpowiadać na pytania, co przeżyłem, a co wymyśliłem. Jestem pisarzem, nie celebrytą. Ja nie jest ważny. Książka jest ważna.

Dlaczego?

- Ponieważ opowiada o najistotniejszych kwestiach w życiu mężczyzny: o byciu człowiekiem i byciu ojcem. A są to tematy wyparte. O ojcostwie się u nas nie mówiło przez wieki i nadal mówi się niewiele.

Mam inne wrażenie. Kiedyś się o dzieciach - w męskich gronach - faktycznie nie opowiadało. A teraz moi młodsi koledzy przynoszą do redakcji filmy z niemowlakami i katują nimi otoczenie: jaki śliczny, już raczkuje, kupiliśmy mu z żonką amerykański zestaw Baby Einstein i on tak pięknie ogląda literki...

- Też zauważyłem, ale co to znaczy? Tylko tyle, że niektórzy młodzi mężczyźni traktują czasem dziecko jak kolejny gadżet, którym można się pochwalić. Wcześniej szpanowali kluczykami od sportowego samochodu, a teraz nagraniem dzidziusia w komórce. Mam już mieszkanie w apartamentowcu, supermotocykl i jeszcze syna. Jaki ładny!

Lecz to już postęp, bo sam pan przyznaje, że jeszcze 10-20 lat temu nikomu by nie przyszło na myśl, aby z kumplami przy piwie oglądać berbecia zamiast meczu.

- Lata 90. w Polsce były naznaczone pędem do kariery i sukcesu. A potem trzeba było się odstresować, by od rana znowu walczyć. To się skończyło, wyczerpało. Zmieniły się wartości. Praca i sukces nie są aż tak ważne jak kiedyś, tym bardziej że przez ostatnich pięć lat zamknęło się wiele ścieżek i szans awansu, szczególnie dla mężczyzn. Brakuje już miejsca w systemie. Zostaje McPraca albo bezrobocie. Zatem energia szuka ujścia. Stąd, choć nie tylko stąd, rodzi się zaangażowanie w wychowanie dzieci.

Dziesięć lat temu prawie nie było mężczyzn na placach zabaw, a jeśli byli, to czytali gazety lub udawali, że ich tam nie ma. Teraz są - i bardzo dobrze. Lepią z dziećmi babki z piasku. Jednych to naprawdę kręci, dla innych jest rodzajem szpanu - zobaczcie, jaki ze mnie supertata!

Ale chyba obie postawy są niedobre. Dziecko nie powinno być podkręcaczem, odskocznią od biura, ani tym bardziej pretekstem do popisu. Powinno być... no nie wiem... Mam dzieci i nie wiem, czym właściwie...

-...nie wie pan, bo może brakuje dobrych wzorców. Nasi ojcowie - jesteśmy chyba w podobnym wieku - nie zajmowali się nami.

Skarcili, pochwalili, podarowali coś albo nie, poszli do swoich zajęć.

- Właśnie. Nasze kobiety dostały od swoich matek wzorce macierzyńskie, lepsze lub gorsze, ale jakieś były. Poza tym kultura też im pomaga, bo na różne sposoby afirmuje kobietę-matkę. Pełno tego w literaturze.

Matka Boska, "Matka Królów", "Matka" Gorkiego...

- A jak być ojcem? Jakim ojcem był Kmicic? Skrzetuski miał dzieci, lecz niewiele o nich wiemy prócz tego, że były. Bohater polskiej literatury kocha, nienawidzi, walczy, zabija albo ginie za ojczyznę. Ale na ogół nie wychowuje potomstwa, choć przecież je ma. Dlatego powiadam: temat jest wyparty. I trzeba go przywrócić w dyskursie. Bo człowieczeństwo mężczyzny bez dziecka bywa niekompletne, wyjałowione. Oczywiście - nie wszyscy chcą być ojcami, nie wszyscy też mogą mieć dzieci. Ale wielu mężczyznom jest to potrzebne. Dziecko pozwala im dotrzeć do stłumionych, uśpionych pokładów emocji.

Z książki nie wynika jednak, by męska podróż na tytułowy "Plac zabaw" mogła w czymkolwiek pomóc. Mężczyzna - kapciowy - jest tak samo karykaturalny jak ten w najmodniejszych ciuchach, który zdobywa kobietę za kobietą.

- Ten, jak pan powiedział, kapciowy, stoi nawet w gorszej sytuacji, bo jest bardziej sfrustrowany, narasta w nim gniew, który go spala i niszczy. Nie tak miało przecież być, coś się w nim buntuje.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':