Przewodnicząca Związku Wypędzonych w Niemczech
Erika Steinbach spędzi w Trójmieście niedzielę i poniedziałek - podał tygodnik "Bild am Sonntag".
Steinbach i kilku działaczy CDU zamierzają odwiedzić
Kościół Ludzi Morza "Stella Maris" w Gdyni, gdzie znajdują się tablice upamiętniające ofiary zatopienia w 1945 r. używanych przez marynarkę wojenną niemieckich statków pasażerskich "Wilhelm Gustloff", "Steuben" i "Goya". Posłanka Bundestagu chciała złożyć tam kwiaty.
- Nie będzie to możliwe - usłyszeliśmy od jednego z redemptorystów prowadzących parafię. - Kościół służy do modlitwy, a nie do spraw politycznych. Kościół jest otwierany tylko na nabożeństwa.
- Jeśli wejdzie wtedy? - pytamy.
- To chyba nie jest osoba, która przychodzi bez zaproszenia - odpowiada zakonnik.
Od wizyty Steinbach w Gdyni odcina się miejscowy Związek Ludności Niemieckiej. - To jej prywatna inicjatywa, nie bierzemy w tym udziału - mówi Bernard Reszka, szef związku.
Przewodnicząca Związku Wypędzonych wybiera się także do Piaśnicy, gdzie są groby ludności cywilnej pomordowanej przez Niemców w latach 1939-40. Na 10-12 tys. ofiar ok. jednej piątej mogli stanowić
Niemcy. Stowarzyszenia Rodzina Piaśnicka i Gdynian Wysiedlonych przygotowują stanowiska potępiające obecność Steinbach w tym miejscu.
Na pewno odbędzie się zaplanowane na niedzielny wieczór spotkanie Steinbach ze Związkiem Mniejszości Niemieckiej w Gdańsku. Na Pomorzu związek ma ok. 5 tys. członków. Szef gdańskiego ZMN Gerhard Olter mówi, że to będzie typowa rozmowa z niemieckimi posłami. - Przez 20 lat działalności mieliśmy kilkanaście takich wizyt, podczas których mówiliśmy o naszej sytuacji - wyjaśnia Olter. - Ze względu na późną porę i to, że naszymi członkami są ludzie starsi, spodziewamy się kilkunastu osób. Pani Steinbach jest pełnoprawnym obywatelem UE, może jeździć i się spotykać.
W poniedziałek szefowa Związku Wysiedlonych chce odwiedzić Rumię (dawniej Rahmel), w której urodziła się w 1943 r. i skąd dwa lata później uciekła z matką. - Spotkam się tam z kobietą, która przed laty napisała do mnie list, że trzymała mnie w ramionach, gdy byłam dzieckiem - powiedziała Steinbach niemieckiej gazecie.
- Dzwonili z konsulatu i pytali, czy przyjmę panią Steinbach w poniedziałek o godz. 12.30 - potwierdza Elżbieta Rogala-Kończak, burmistrz Rumi (niezależna, rządzi w koalicji z PO). - Zaproponowałam: "Spotkajmy się na cmentarzu, żeby oddać hołd polskim żołnierzom zabitym przez niemieckiego najeźdźcę, bo na kłamstwo historyczne nie pozwolę". Jeśli pani Steinbach pochyli głowę nad grobami ofiar, to zapraszam do biura na kawę.
Rogala-Kończak liczy na to, że Steinbach przyjeżdża "podziękować naszym przodkom, którzy pomogli się jej wydostać do Niemiec".
- Władze Rumi powinny uznać panią Steinbach za persona non grata za niebywałe oskarżenia Polaków, że rzekomo sprowokowali wojnę, aby wysiedlić Niemców - mówi Dorota Arciszewska-Mielewczyk, senator
PiS z Gdyni i szefowa Powiernictwa Polskiego. - Robi brzydką prowokację, zobaczymy, jak na nią zareagujemy.
W programie znalazło się też spotkanie z konsulem Niemiec Joachimem Bleickerem.