Do tragicznego wypadku doszło w październiku 2007 r. Policjanci twierdzili, że musieli obezwładnić Polaka, bo był agresywny. Przeczyło temu nagranie
wideo przypadkowego świadka. Widać było na nim, że porażony prądem Dziekański upadł na podłogę, gdzie wył i jęczał z bólu. Policjanci rzucili się na niego, zadali kilka uderzeń pałką, skuli kajdankami w pozycji twarzą do podłogi. Kilka minut później już nie żył.
W 2010 r.
policja przeprosiła matkę Dziekańskiego i zgodziła się wypłacić odszkodowanie. Funckjonariusze po śledztwie nie zostali jednak oskarżeni, co wywołało powszechne oburzenie. Sprawę powierzono specjalnemu prokuratorowi Richardowi Peckowi, a ten właśnie ogłosił wnioski. Peck chce, by policjanci stanęli przed sądem, ale tylko za kłamanie podczas śledztwa, bo udowodnienie innych zarzutów jest jego zdaniem mało prawdopodobne. Innego zdania są komentatorzy.
"Wystarczyłoby, by Peck obejrzał niepokojące sceny, które nagrał obywatel Paul Pritchard, by przekonać się, że zachowanie policjantów miało potencjalne cechy przestępstwa" - napisał "Calgary Herald".