Rządową ustawę uchwalił w czwartek Senat. Tworzy ona centralną bazę danych o placówkach oświatowych, nauczycielach i uczniach. Oprócz przebiegu nauki ucznia - ze wszystkimi szczegółami dotyczącymi przedmiotów i ocen - będą w niej też informacje o jego dysfunkcjach (np. dysleksja, ADHD), niepełnosprawności, problemach zdrowotnych, psychicznych i wychowawczych.
Tak więc na poziomie ministerstwa można będzie sprawdzić konkretnego ucznia. Dane będą anonimizowane po pięciu latach od dokonania ostatniego wpisu - czyli zakończenia edukacji. Rząd twierdzi, że te dane są niezbędne do prawidłowego planowania polityki oświatowej i zarządzania oświatą.
Helsińska Fundacja Praw Człowieka oraz Fundacja Panoptykon i Projekt: Polska pisały do senatorów, że ustawa narusza konstytucyjne prawo do prywatności i zakaz zbierania przez władzę o człowieku danych innych, niż absolutnie niezbędne dla konstytucyjnie usprawiedliwionego celu. Bezskutecznie. Senatorowie przyjęli w czwartek ustawę bez poprawek.
Teraz czeka na podpis prezydenta. ZNP zwrócił się w piątek do prezydenta, by "w trosce o dobro i bezpieczeństwo uczniów i uczennic oraz pracowników oświaty" rozważył poddanie ustawy pod ocenę Trybunału Konstytucyjnego.
Na razie prezydencka minister Irena Wóycicka mówi: - Niewykluczone, że prezydent przeprowadzi w tej sprawie konsultacje, by wyrobić sobie ostateczną opinię o ustawie.
Klub
PiS już zapowiedział, że zaskarży ustawę do Trybunału Konstytucyjnego.