http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Parlament Europejski wzywa do sankcji gospodarczych wobec Mińska

Tomasz Bielecki, Bruksela
2011-05-12, ostatnia aktualizacja 2011-05-12 23:00

Parlament Europejski wezwał w czwartek kraje UE do nałożenia sankcji gospodarczych na reżim Aleksandra Łukaszenki. - Jeśli wykażemy stanowczość, to Łukaszenka może spuścić z tonu. Trzeba go docisnąć, a prawa obywatelskie na tym zyskają - przekonuje europoseł Jacek Protasiewicz

Parlament Europejski
Fot. CHRISTIAN LUTZ AP
Parlament Europejski
SERWISY
W przyjętej wczoraj rezolucji europosłowie wzywają Mińsk do natychmiastowego zaprzestania prześladowań niezależnych mediów, uwolnienia Andrzeja Poczobuta oraz wszystkich opozycjonistów, którzy zostali uwięzieni i postawieni przed sądem od czasu wyborów prezydenckich w grudniu 2010 r.

To łącznie 40 działaczy opozycji i dziennikarzy. Przeciwko kandydatom na prezydenta - Alesiowi Michalewiczowi, Uładzimirowi Niklajeuowi, Witalowi Rymaszeuskiemu, Mikałajowi Statkiewiczowi, Dmitrijowi Ussowi i Andrejowi Sannikauowi - toczą się procesy i grozi im do 15 lat więzienia. Ten ostatni opowiadał w czwartek przed sądem, że w areszcie znęcano się nad nim, by zmusić do składania odpowiednich zeznań, a szef KGB Białorusi Wadzim Zajcau groził mu pozbawieniem życia lub zdrowia jego żony i dziecka.

Także w czwartek sąd w Mińsku skazał sześciu szeregowych uczestników grudniowej demonstracji na kary od 3 lat do 3,5 roku więzienia.

To już trzecia w tym roku rezolucja Parlamentu Europejskiego potępiająca łamanie praw obywatelskich na Białorusi. Wcześniej do uwolnienia Poczobuta bezskutecznie wzywał też szef PE Jerzy Buzek oraz szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton. - Unia musi znaleźć nowe sposoby nacisku na reżim poprzez wprowadzenie ukierunkowanych i inteligentnych sankcji gospodarczych - mówi europoseł Jacek Protasiewicz (PO), szef europarlamentarnej komisji ds. Białorusi.

Wczorajsza rezolucja wzywa po raz pierwszy wprost do rozszerzenia sankcji UE wobec Białorusi o sankcje gospodarcze (obecnie obowiązuje tylko zakaz wizowy dla ponad 150 notabli oraz trudno wykonalne zamrożenie ich aktywów w UE). - Tego Łukaszenka boi się najbardziej. Na mój nos taka groźba Unii może okazać się skuteczna, bo Rosja właśnie odmówiła mu części kredytów - mówi Protasiewicz.

Minister finansów Rosji Aleksiej Kudrin potwierdził w środę, że Moskwa nie zamierza udzielić Białorusi kredytów w wysokości 3 mld dol, o które prosił Mińsk. Łukaszenka może liczyć co najwyżej na miliard dolarów pożyczki, a i to pod warunkiem "przyspieszenia prywatyzacji", przez co Moskwa rozumie zwykle sprzedaż strategicznych aktywów rosyjskim firmom powiązanym z Kremlem. - Moskwa tnie całą swoją pomoc dla Mińska w 2011 r. de facto o dwie trzecie - mówi Julia Cepliajewa, analityczka rynków wschodnich z BNP Paribas.

Pogrążony w kryzysie walutowym Mińsk może zwrócić się o pożyczkę do MFW, ale decyzja Funduszu będzie uzależniona od głosów Zachodu. - Tu otwiera się pole do naszych nacisków - mówi Protasiewicz. Jeśli Mińsk nie dostanie szybkiego zastrzyku finansowego, może być skazany na dużą dewaluację białoruskiego rubla, czyli zubożenie ludności, co może poważnie podważyć popularność Łukaszenki.

Już w środę po uwolnieniu przez białoruski bank centralny kursu walut w bankach komercyjnych i kantorach rubel stracił na wartości ponad 30 proc.

Najpoważniejszym przeciwnikiem zaostrzania unijnych sankcji są Włochy, ale - jak przekonują unijni dyplomacji - włoskie weto nie jest ostateczne.

Powołując się na źródło w administracji Łukaszenki, białoruskie media opozycyjne podały wczoraj, że władze grożą zakazem wyjazdu z kraju 200 opozycjonistom, jeśli UE ogłosi sankcje gospodarcze. Anonimowy przedstawiciel prezydenta nie wykluczył też, że władze "zaproponują opuszczenie Białorusi niektórym ambasadorom UE, którzy konsekwentnie narzucali władzom swoich krajów, by prowadziły politykę antybiałoruską". Zdaniem portalu Biełorusskij Partizan wypowiedź ta świadczy o panicznym strachu rządu przed sankcjami.

Europosłowie już w styczniu apelowali o odwołanie hokejowych mistrzostw świata na Białorusi w 2014 r., a w środę Jerzy Buzek skierował formalną prośbę w tej sprawie do Międzynarodowej Federacji Hokeja na Lodzie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':