Toi Moko to po maorysku zmumifikowane i wytatuowane w tradycyjne wzory głowy maoryskich wojowników mające sakralną wartość dla rdzennych mieszkańców dzisiejszej Nowej Zelandii. Jedna z najtrudniejszych, a zarazem najciekawszych batalii w walce o to maoryskie dziedzictwo zakończyła się w miniony poniedziałek w ratuszu we francuskim Rouen.
Wysłannicy z Wellington odebrali tam głowę Toi Moko przechowywaną w miejskim muzeum historii naturalnej od 136 lat. Jak relacjonował
dziennik "New Zealand Herald", maoryscy delegaci podczas specjalnej ceremonii oddali cześć przodkom, odśpiewując tradycyjne pieśni na cześć poległych wojowników. Częścią ceremonii było też tradycyjne potarcie się nosami z wszystkimi obecnymi - w tym z Francuzami.
- Choć głowy te były wystawiane ku uciesze zwiedzających, dla nas byli to zawsze przodkowie - mówiła prowadząca ceremonię Michelle Hippolyte, przywódczyni duchowa Maorysów i zarazem szefowa muzeum Te Papa Tongarewa w Wellington. To właśnie tam trafi jutro osiem wytatuowanych głów, do tej pory przechowywanych jako eksponaty w muzeach w Niemczech, Szwecji, Norwegii i we Francji. Po specjalnej maoryskiej ceremonii powitania głowy powędrują do laboratorium, gdzie zajmą się nimi antropologowie. Kiedy eksperci ustalą pochodzenie Toi Moko za pośrednictwem badań DNA, szczątki zostaną zwrócone do właściwych społeczności i pochowane zgodnie z maoryską tradycją.
- To wielki krok naprzód w ważnej debacie na temat etycznej strony muzealnych ekspozycji, a w szczególności przechowywania szczątków ludzkich, które trafiły niegdyś do muzeów w bezprawny sposób - skomentowała fakt przekazania głowy mer Rouen Valerie Fourneyron. Władze tego miasta już w 2007 r. chciały zwrócić Toi Moko Maorysom, ale sprawę zablokowało wówczas ministerstwo kultury w Paryżu, twierdząc, że byłoby to sprzeczne z ustawą o dziedzictwie kulturowym.
Sprawa wywołała spore kontrowersje nad Sekwaną, gdyż francuski resort kultury obawiał się precedensu. - Byliśmy krytykowani za to, że otwieramy puszkę Pandory, że po maoryskich głowach przyjdzie czas na egipskie mumie - tłumaczy agencji AP dyrektor muzeum w Rouen Sebastien Minchin. Władze Egiptu od lat starają się zresztą o zwrot wywiezionych przez Europejczyków dzieł sztuki.
Aby zwrócić głowy Maorysom, francuski parlament uchwalił w końcu specjalną ustawę (zwaną prawem Toi Moko). Pilotowała ją senator Catherine Morin-Desailly, przekonana od początku, że gdzie jak gdzie, ale w ojczyźnie praw człowieka ludzkim szczątkom należy się godność.
Kolejnych kilkanaście francuskich Toi Moko zostanie zwróconych Maorysom w przyszłym roku.
Nie wiadomo dokładnie, ile Toi Moko zostało wywiezionych z Nowej Zelandii. Do Europy przywozili je w XIX w. europejscy podróżnicy i członkowie ekspedycji handlowych, wymieniając za broń, żywność czy amunicję. W czasach kolonialnych popyt na głowy pokazywane jako niezwykle wartościowe kurioza na wystawach i w muzeach całej Europy był tak duży, że zabrakło Toi Moko prawdziwych wojowników zabitych w bitwie. Przedsiębiorczy Maorysi zaczęli więc polować na swych wrogów z innych plemion w celu pozyskiwana wytatuowanych trofeów bądź po prostu grabić groby.
Trzeba było ponad stu lat, by w Europie podejście kulturowe do takich eksponatów jak ludzkie głowy zmieniło się, a Maorysi na Nowej Zelandii zaczęli dopominać się o swoje prawa. Dziś potomkowie maoryskich wojowników utrzymują, że przodkowie nie zaznają spokoju, dopóki ich szczątki nie wrócą do rodzinnej ziemi. Dla wojowniczych Maorysów głowa jest bowiem najważniejszą częścią ludzkiego ciała. To tu zgodnie z wierzeniami mieszka ludzka dusza. Maorysi pochowani bez głowy nie mogą spoczywać w spokoju.
Chodzi jednak też o coś więcej niż wieczne odpoczywanie - o odzyskanie zszarganej kiedyś przez Europejczyków maoryskiej godności. To dlatego rdzenni mieszkańcy Nowej Zelandii wspierani przez władze w Wellington prowadzą od lat 80. międzynarodową kampanię na rzecz repatriacji Toi Moko.
Jak dotąd muzeum z Wellington udało się ściągnąć ok. 200 głów z 12 krajów. Nowozelandzkie władze szacują, że w różnych muzeach Zachodu pozostaje jeszcze ok. 500 sztuk.