O zeznaniach szefa BOR poinformowało wczoraj
radio RMF. Według rozgłośni Janicki był pytany o okoliczności rozmowy pomiędzy Błasikiem a Protasiukiem. Potwierdził, że do takiej rozmowy doszło, oraz że generał nerwowo przywoływał pilota i gestykulował podczas rozmowy. Treści samej rozmowy nie znał.
Poznaliśmy więcej szczegółów z przesłuchania Janickiego. Trwało od godz. 10 do 13. Według naszych informacji, szef BOR został wezwany
w związku z wywiadem dla "Gazety" z 8 kwietnia tego roku.
Prokuratora interesowały dwie sprawy, o których opowiadał nam gen. Janicki. Pierwsza dotyczyła wypowiedzi płk Jarosława Florczaka, który z ramienia BOR organizował wizyty prezydenta. Druga to kłótnia, do której miało dojść na lotnisku przed wylotem samolotu prezydenta między gen. Błasikiem a kpt. Protasiukiem.
W "Gazecie" Janicki ujawnił, że płk Florczak kilka miesięcy przed tragedią przeczuwał, że do niej dojdzie. W prokuraturze szef BOR zeznał, że pułkownik fatalnie oceniał współpracę z kancelarią prezydenta Lecha Kaczyńskiego. "Szefie, kiedyś dojdzie do tragedii i zginie wiele niewinnych osób"- miał powiedzieć po powrocie z jednej z delegacji z prezydentem.
W sprawie rozmowy Błasik-Protasiuk Janicki zeznał, że poinformowali go o niej chorąży Wiesław B. i major Piotr S. (oficerowie z tzw. zespołu lotniskowego), którzy 10 kwietnia 2010 r. byli na wojskowym Okęciu. Mówili, że gen. Błasik przyjechał na lotnisko ok. 6 - 6.30 rano, był zdenerwowany, często wychodził na papierosa z saloniku VIP. W obecności kilku generałów wezwał Protasiuka słowami: "kapitanie, chodźcie tutaj". Potem rozmawiali. Ton rozmowy Janicki określił jako "emocjonalny". Treści nie podał. Zeznał też, że świadkiem relacji oficerów był rzecznik prasowy BOR, mjr. Dariusz Aleksandrowicz (prawdopodobnie również zostanie wezwany)
Sęk w tym, że chorąży B. i major S. w prokuraturze byli już przesłuchiwani, i to dwa razy. Nie powiedzieli nic o tej rozmowie mimo że byli o nią pytani. Po ich przesłuchaniach prokuratura wydała oświadczenie, że świadkowie nie potwierdzają, by do takiej rozmowy doszło.
Rzecznik wojskowej prokuratury płk. Zbigniew Rzepa zaprzeczył też informacjom, że monitoring na lotnisku zarejestrował moment spotkania Błasika z Protasiukiem.
Ale mec. Rafał Rogalski, pełnomocnik Jarosława Kaczyńskiego, twierdzi, że nagranie z rozmowy jest i referowali mu je prokuratorzy. - Bardzo rzetelnie materiał przeanalizowali i twierdzą, że nie widzieli nic, co by mogło świadczyć o emocjonalnym charakterze tej rozmowy, ani mimika, ani gesty. Mam do nich pełne zaufanie w tej sprawie - powiedział "Gazecie" mec. Rogalski.
Sprawa jest ważna, bo rozmowa mogła być elementem nacisku na Protasiuka, by pomimo informacji o pogarszającej się pogodzie, lecieć do Smoleńska.
Tak uważa mec. Andrzej Werniewicz, pełnomocnik wdowy po Arkadiuszu Protasiuku: - Dla mnie ta rozmowa to element presji, jaka tego dnia była wywierana na załogę tupolewa.
Czytaj też: Prokurator pytał o alkohol na pokładzie tupolewa