http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Pakistan: Niewinni gwałciciele

Robert Stefanicki
2011-04-23, ostatnia aktualizacja 2011-04-22 15:52

Pakistański sąd najwyższy uniewinnił mężczyzn oskarżonych o zgwałcenie kobiety na polecenie starszyzny wioskowej. Ofiara, która bohatersko zdecydowała się zeznawać, znów boi się o swoje życie.

Mukhtar Mai,zdjęcie z 2005 r.
AP Photo/Khalid Tanveer,
Mukhtar Mai,zdjęcie z 2005 r.
ZOBACZ TAKŻE
Sprawa ciągnie się od lata 2002 r. Wówczas to sąd antyterrorystyczny skazał sześciu z 14 oskarżonych na śmierć. Kolejna instancja uniewinniła pięciu z nich, szóstemu karę zamieniono na dożywocie. W czwartek sąd najwyższy podtrzymał ten wyrok - jak twierdził, z braku dowodów, m.in. badań DNA na miejscu zdarzenia. Jeden z trzech sędziów zgłosił zdanie odrębne.

Decyzja zamyka najgłośniejszy proces ostatnich lat. Głośny nie dlatego, że popełnione przestępstwo było wyjątkowe, ale dlatego, że jego ofiara nie dała się zastraszyć i zgodziła się złożyć w sądzie upokarzające zeznania, które zainteresowały światową opinię publiczną.

Było tak: w odległym zakątku pakistańskiego Pendżabu żyły obok siebie dwa plemiona - bogaci posiadacze ziemscy Mastoi i biedni Gudżarowie. Pierwsi tradycyjnie gnębili drugich. Pewnego razu trzej mężczyźni Mastoi porwali 11-letniego Abdula od Gudżarów, zawlekli na pole trzciny cukrowej i zgwałcili. Zapytany, czy się poskarży, nieroztropnie odparł, że tak. Został więc pobity i zamknięty w domu jednego z oprawców imieniem Chalik.

Kiedy na miejsce przyjechali policjanci, zastali w jednym pokoju z Abdulem siostrę Chalika, dwa razy starszą od niego Salmę. Zawstydzony Chalik oskarżył Abdula o romans z Salmą i policjanci aresztowali chłopaka.

Mastoi zwołali panczajat, radę plemienną, która rozsądza waśnie między rodzinami. Gudżarowie zaproponowali zwyczajową ugodę: ich chłopak poślubi zhańbioną dziewczynę, a jedna z jego pięciu sióstr zostanie wydana za mężczyznę Mastoi. Jednak panczajat zdecydował, że karą ma być kolejny gwałt.

Na ofiarę wybrano 30-letnią Mukhtar Mai, rozwódkę, która zajmowała się nauczaniem dzieci religii. Mukhtar, starsza siostra Abdula, broniła się, krzyczała i choć nie wiedziała, czym zawiniła, prosiła, by wybaczono jej "w imię Koranu". Na próżno. Czterech mężczyzn gwałciło ją przez półtorej godziny przy aplauzie gapiów tańczących z radości. Na koniec kobiecie kazano przejść nago przed trzystuosobowym tłumem.

Napastnicy zagrozili Mukhtar Mai i jej bratu, że jeśli komukolwiek opowiedzą o gwałtach, poleje się krew. Bezradni Gudżarowie zapewne znieśliby kolejne upokorzenie w milczeniu, gdyby do sprawy nie wtrącił się miejscowy kaznodzieja. - Nigdy nie słyszałem o większym barbarzyństwie i niesprawiedliwości - powiedział w kazaniu po piątkowych modłach. - Panczajat postąpił wbrew islamowi.

W wiosce pojawili się dziennikarze, policjanci zaczęli ochraniać Mukhtar, która podała oprawców do sądu. Kiedy adwokaci zadawali upokarzające pytania, ogarnęło ją zwątpienie. - Chciałam wyjść, myślałam, że to gorsze niż gwałt - mówiła później. - Ale przemogłam się, bo wszyscy obiecywali sprawiedliwość. Pomyślałam, że ocalę moją rodzinę przed upokorzeniem, a może również inne kobiety przed podobnym cierpieniem.

Zanosiło się na triumf sprawiedliwości. Sąd skazał sprawców, a ofiara gwałtu za pieniądze otrzymane od rządu i organizacji pozarządowych postanowiła założyć szkołę dla dziewcząt, meczet i seminarium. W 2005 r. poślubiła jednego z policjantów, którzy ochraniali ją po gwałcie. Odkąd media nagłośniły sprawę, Mastoi uwolnili wiele porwanych i zgwałconych kobiet z jej plemienia.

W czwartek rozczarowana i zrozpaczona Mukhtar mówiła, że boi się o swoje życie. - Nie wierzę już w sądy, w wymiar sprawiedliwości i procedury prawne, wierzę już tylko w wyroki boskie. Grożą mi i mojej rodzinie śmiercią i że ponownie zrobią to, co już raz zrobili - mówiła dziennikarzom.

Na konserwatywnej pakistańskiej wsi kobiety stanowią osobną podkastę, której zadaniem jest rodzenie dzieci oraz służenie mężczyźnie. Narodziny córki to dla rodziny zmartwienie. Niechętnie posyła się ją do szkoły, niechętnie marnuje parę rupii na lekarza, gdy zachoruje. Po wyjściu za mąż kobiety siedzą w domach, na ulicach prawie ich nie widać.



W ciągu ostatniej dekady widać poprawę, ale jest to proces powolny. Według Pakistańskiej Komisji Praw Człowieka w ubiegłym roku zgłoszono 2903 gwałty - znacznie więcej niż parę lat temu, co dowodzi rosnącej świadomości prawnej kobiet. Doszło też do 791 "zabójstw honorowych", kiedy ktoś zabija siostrę lub żonę, bo chodzą plotki, że ta się źle prowadzi, albo gdy się ośmieli zażądać rozwodu.

Surowe wyroki skazujące są rzadkie. W Pakistanie kolidują dwa równoległe systemy wymiaru sprawiedliwości: państwowy i koraniczny. Poważnym zagrożeniem dla emancypacji kobiet jest wzrost poparcia dla ekstremizmu religijnego widoczny od czasu amerykańskiej interwencji w sąsiednim Afganistanie.

- Ten wyrok to nie tylko cios dla organizacji próbujących poprawić sytuację kobiet, ale też kolejny dowód słabości naszej policji, która nie potrafi zebrać dowodów w poważnych sprawach kryminalnych i terrorystycznych - mówi Mehmal Sarfraz, dziennikarz z Lahore. - W ciągu ostatnich czterech lat 98 proc. oskarżonych o terroryzm zostało uniewinnionych.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 19 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    34 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':