http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Minister Hall: To nie będzie inwigilacja uczniów

d
2011-04-18, ostatnia aktualizacja 2011-04-18 08:44

Szefowa MEN Katarzyna Hall broni projektu ustawy o Systemie Informacji Oświatowej. - To rodzic decyduje jakie dane o dziecku udostępnia szkole - mówiła Monice Olejnik w Radiu Zet.

Sala egzaminacyjna
Fot. Bart´omiej Barczyk / Agencja Gazeta
Sala egzaminacyjna
ZOBACZ TAKŻE
SONDAŻ
Czy ulepszony system zbierania danych zbyt mocno ingeruje w prywatność?

Tak
Nie
Nie mam zdania

Dane o uczniach, nauczycielach i szkołach są zbierane przez MEN, na ich podstawie samorządy dostają pieniądze na utrzymanie szkół oraz nauczycielskie pensje. Dzięki danym wiemy np., ilu uczniów w jakim wieku chodzi do szkół oraz przedszkoli i do jakiego typu.

MEN chce jednak system ulepszyć. Dotąd dane były w nim gromadzone anonimowo i zbiorczo - np. ilu uczniów chodzi do liceów, a ilu do techników w jakimś mieście. Teraz Ministerstwo Edukacji będzie zbierać dane o uczniach indywidualne, wraz z numerami PESEL.

W jednym miejscu, w cyfrowej bazie SIO, będą całe historie edukacyjne każdego Polaka - w tej chwili ponad 5 mln uczniów i prawie miliona przedszkolaków.

Kontrowersje budzi ilość danych, które mają znaleźć się w bazie: od ocen, przez informację, czy uczeń przeszedł do następnej klasy, jakiego języka się uczył, czy brał zasiłek albo stypendium, kiedy zdobył kartę rowerową, aż po korzystanie z pomocy psychologiczno-pedagogicznej.

Rano w Radiu Zet Katarzyna Hall przekonywała, że nowa baza danych nie będzie miała nic wspólnego z inwigilowaniem uczniów. - Tylko i wyłącznie rodzic będzie miał informacje z jakiego rodzaju porady korzysta jego dziecko. Jeśli uzna, że szkole może się to przydać, udostępni tę informację - mówiła szefowa MEN. Ale unikała jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy w bazie na pewno znajdzie się informacja, że dziecko w ogóle z pomocy psychologa korzystało. - To nie jest tak, że ta informacja będzie automatycznie szła za dzieckiem czy będzie znana każdemu. Dzisiaj ta opinia psychologa często i tak leży w pokoju nauczycielskim - powiedziała Hall. I dodała, że niepotrzebne dane będą z bazy znikać po pięciu a czasem już po dwóch latach.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 8 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':