Nie przeczytałem jeszcze żadnego twojego tekstu, z którym bym się zgodził. - Potraktuję to jako osiągnięcie.
I boję się, że wkrótce wszyscy w Polsce weźmiemy się za łby. - Niby dlaczego?
Aborcja, związki partnerskie, religia w szkołach. Na Zachodzie mają tę debatę za sobą. U nas będą lecieć wióry. - Ale pamiętaj, że mieliśmy już jedną "zimną wojnę religijną" - jak to nazywaliście w "Gazecie". W latach 90.
Obawiam się, że to była miła pogawędka. Bo wy wpadniecie w histerię. - Jacy "wy"?
Ty, środowisko Frondy, PiS, biskupi. - W histerię to raczej wy w "Gazecie" lubicie wpadać.
Jasne. A kiedy ta histeria się zacznie? - Za dwa, trzy lata. Parlament jest na razie na etapie status quo. Ale niedługo. Bo jak się spojrzy na kulturę, która jest w tych kwestiach najważniejsza, to zmiany już trwają. Na przykład pary homoseksualne pokazuje się w telewizji jako wzorce. Politycy takimi sprawami się zajmują, jak jest zapotrzebowanie kulturowe.
Czyli zrobią to wtedy, kiedy uznają, że im się opłaca. - Tak. Kiedy będzie sprzyjająca atmosfera. Dużo się zmieni, kiedy w polityce dojdzie do głosu młode pokolenie, które myśli inaczej niż starsze. Dotyczy to wszystkich partii. Ślubów homoseksualnych nie chcą ani Tusk, ani - rzecz jasna - Kaczyński, oni są za status quo. Ale trzydziestolatkowie - już nie. W prywatnych rozmowach przyznają, że w kwestiach obyczajowych nie różnią się aż tak bardzo. Wielu młodych konserwatystów jest za tym, żeby odpuścić.
A my? Będziemy sobie skakać do oczu? Czy w ogóle umiemy o tych sprawach normalnie rozmawiać? - Nie wiem, to do was pytanie.
Magdalena Środa nie chce ze mną rozmawiać, bojkotuje programy z moim udziałem.
Jesteś się w stanie ze Środą dogadać? - W kwestii życia i małżeństwa - nie. Dla mnie to jest albo-albo.
Co zrobić z ustawą antyaborcyjną? - Zmienić. To jest zgniły kompromis, dla nas nie do zaakceptowania. Zgodnie z polskim prawem morduje się 549 osób rocznie - to są oficjalne dane za 2009 rok. Dla mnie podstawą jest całkowity zakaz aborcji i jak on będzie, to możemy się dalej sprzeczać.