Ojciec reżysera filmu "Katyń" kpt. Jakub Wajda został zamordowany w Charkowie.
Andrzej Wajda mówił w środę rano w TVN24 m.in. o wystawie zdjęć w Parlamencie Europejskim, którą zorganizowali europosłowie
PiS. Europarlament nakazał zasłonić podpisy pod zdjęciami. Jeden z podpisów brzmi: "Wielu Polaków nazywa katastrofę w Smoleńsku drugim Katyniem. Polska elita ginęła w obu tragicznych wydarzeniach. Wszyscy oni stracili życie w Rosji".
- Do tego, aby mój ojciec został zamordowany w Charkowie wiódł cały szereg zdarzeń - tłumaczył w środę Wajda. - Natomiast to była zwykła katastrofa. Ci ludzie mogli nie polecieć tym samolotem. Można było przestrzegać procedur, mógł prezydent lecieć osobno, a osobno lecieć dowódcy sił zbrojnych - mówił reżyser.
- Katyń ze Smoleńskiem nie łączy nic poza kierunkiem. Gdyby delegacja leciał na pole bitwy pod Grunwaldem, to co mówilibyśmy, że polegli pod Grunwaldem - pytał.