Kuźniar przyznaje, że odwiedził Krakowskie Przedmieście w drodze na mszę w archikatedrze. - Tego w Polsce nie było nawet w pierwszym okresie stanu wojennego, nie było tak silnej nienawiści. Tyle zła i to Polacy przeciwko Polakom. Dziś żeby w demokratycznym kraju urządzać, to niesłychanie bolesne.
Ci wszyscy, którzy za to odpowiadają, nie mam wątpliwości, pójdą do piekła - stwierdził Kuźniar opisując swoje wrażenia z Krakowskiego Przedmieścia w TOK FM. Prowadząca rozmowę Dominika Wielowieyska dopytała: - Czyli
Jarosław Kaczyński, bo ona za to odpowiada?
- Z całą pewnością tak, mówię to z pełną odpowiedzialnością. Za takie dzielenie Polaków. To jest przecież łamanie Dekalogu "nie będziesz mówił fałszywego świadectwa". Te wszystkie oszczerstwa, które tam padały w najgorszy sposób, to jest łamanie Dziesięciu Przykazań. Dziwię się, że spowiednik Jarosława Kaczyńskiego nie każe mu się opamiętać - irytował się Kuźniar.
Jego zdaniem każdy Polak, który tam był i to widział te sceny, musiał być załamany: - To są rzeczy absolutnie niechrześcijańskie i to wszystko pod znakiem krzyża i z nadużywaniem tych wszystkich słów poetów, które znamy w innym kontekście. - To jakieś szaleństwo, najgorszy sen.
Gdy Wielowieyska zauważyła, że na Krakowskim Przedmieściu gromadzą się głównie niezadowoleni z dotychczasowych ustaleń śledczych, Kuźniar stwierdził, że są to ludzie formowani przez polityków. - Pewnie sami z siebie nigdy by do tego nie doszli, gdyby część mediów i polityków. - odpowiadał Roman Kuźniar. I tłumaczył: - Od polityków powinniśmy wymagać odpowiedzialności. Nie od zwykłego człowieka, który może być niedostatecznie poinformowany, wyedukowany, świadom tego co się dzieje. Śledztwo posuwa się w takim tempie jak posuwają się wszystkie śledztwa tego rodzaju. Tu nie ma drogi na skróty - mówił.