http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Opowieść o prawdziwym proboszczu

Jan Turnau
2011-04-11, ostatnia aktualizacja 2011-04-11 15:48

Myślę sobie o niedoli księży, którzy nie chcą być urzędnikami, o ich niewygodnym miejscu w kościelnej wspólnocie, o proboszczach, którzy nie bacząc na styl instytucji, chcą być wzorowymi przewodnikami parafialnej wspólnoty.

Jan Turnau
Fot. Maciej Zienkiewicz / AG
Jan Turnau
Maciej Grabski: "Ksiądz Rafał. Niespokojne czasy". Wyd. Znak. Kraków 2011.

Temat "kleru" staje się w mediach coraz modniejszy, coraz częściej również jest traktowany bez ogródek także przez autorów katolickich. Jan Grzegorczyk dokonał rewolucji swoją trylogią o bardzo wartościowym księdzu, mniej wartościowym biskupie i pozostałych kapłanach też nie zawsze wzorowych. W jego ślady poszedł Maciej Grabski w dwóch (póki co) tomach opowieści o księdzu Rafale (Znak). Drugi ma w tytule dodatek "Niespokojne czasy" i opowiada o różnych kłopotach księdza: z różnymi władzami.

Autor ma jeszcze mniej ambicji artystycznych niż Grzegorczyk, natomiast jeszcze więcej demaskatorskich. Po idealnym biskupie nastaje u niego wręcz fatalny moralnie, kuria diecezjalna jest mu podobna. Co prawda, ów szef szybko traci stanowisko, na jego miejsce wnet przychodzi lepszy, Rafał nie traci probostwa, niemniej obraz duchowieństwa jest barwy raczej duchownego stroju. Poza głównym bohaterem, który ma cnoty wszelakie. Grabski wmontował do książki sporo współczesnych problemów eklezjalnych: jest sprawa żydowska i pieniężna, rada parafialna i księża TW, starsza dama antykościelna i nadzieja powszechnego zbawienia.

Otóż ksiądz Rafał wszystko ocenia poprawnie: nie tylko nie donosi, ale dostaje od SB potężnie. Akcja jednak sunie wartko, dialogi są językowo realistyczne (wyrazy wulgarne bez żadnych kropek), czytałem bez trudu do tak zwanej poduszki.

Realizm katolicki? Czy nie jest to raczej swoista kościelna bajka: sympatyczna opowieść o prawdziwym proboszczu, co błyszczy jak słońce pośród chmur czarnych jak noc? Nie, to jednak nie bajka.

Byłem niedawno na nabożeństwie w warszawskiej świątyni luterańskiej, gdzie proboszczował świętej pamięci ksiądz Adam Pilch, który zginął 10 kwietnia. Odsłaniano tam poświęconą mu tablicę pamiątkową. Był zaprawdę człowiekiem niezwykłym. Zastępca naczelnego wojskowego kapelana ewangelickiego, mógł zostać naczelnym, biskupem, generałem, nie zgodził się. A przecież gonienie za karierą jest bodaj główną wadą duchownych, dobitnie piętnowaną przez Grabskiego: ksiądz Adam, tak jak ksiądz Rafał, lekceważył ziemskie zaszczyty. Są tacy duchowni we wszystkich Kościołach. W moim również.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':