http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Strach przed plakatami z gejami

Krzysztof Aładowicz
2011-04-09, ostatnia aktualizacja 2011-04-08 17:33

Przewoźnicy w Ełku i Inowrocławiu nie zgodzili się, by zawiesić w autobusach w ramach akcji "Miłość nie wyklucza" zdjęcia gejów i lesbijek. Powód? - Wzbudzą agresję u młodszych, a starszych wprowadzą w zły nastrój - tłumaczą

Billboard akcji
Fot. MATERIALY ORGANIZATOROW
Billboard akcji "Miłość nie wyklucza" w Przemyślu
ZOBACZ TAKŻE
SONDAŻ
Co Twoim zdaniem było główną przyczyną odmowy ekspozycji plakatów?

Nietolerancja
Strach
Dbałość o starsze osoby
Dbałość o młodzież
Nie interesuje mnie to

Akcję "Miłość nie wyklucza" przygotowała warszawska grupa Tel-Aviv. Chce w ten sposób zwrócić uwagę na brak ustawy o związkach partnerskich. Nad zdjęciem przytulających się dwóch kobiet albo dwóch mężczyzn autorzy umieścili czerwone serce, pod nim apel "Żądamy ustawy o związkach partnerskich". - Chcieliśmy dotrzeć do mieszkańców mniejszych miejscowości, bo tam o problemach homoseksualistów mówi się najmniej, a geje i lesbijki zazwyczaj muszą żyć w ukryciu - opowiada Wojciech Szot, rzecznik prasowy kampanii.

Tel-Aviv zaproponował wywieszenie plakatów w autobusach trzech miast. Dwa od razu odmówiły. - W Inowrocławiu odpowiedź była krótka: "Nie, bo nie" - mówi Szot.

Za wynajem powierzchni reklamowych w tamtejszych autobusach odpowiada firma Autobox.

Jej szef Ireneusz Iwański mówi: - Społeczeństwo nie jest gotowe na oglądanie takich plakatów. Ludzie zniszczyliby je, połamali ramki. A moja firma poniosłaby straty. Wolałbym, żeby akcje uczyły młodzież ustępowania miejsca w autobusach. I nie namówi mnie pan, żebym publicznie się wypowiedział, co sądzę o treści tych plakatów.

- Autobox nie musi konsultować z nami, jakie materiały eksponuje, ale musi się zmieścić w ramach przyzwoitości - mówi prezes inowrocławskiego MPK Mariusz Kuszel. - Widocznie ocenili, że plakaty nie są przyzwoite.

- Zgadza się pan z ich decyzją? - pytamy.

- Publiczne propagowanie takich scen nie jest właściwe.

Plakatów z gejami i lesbijkami nie chciał także Ełk. W piśmie do Tel-Avivu MZK wyjaśniało, że w autobusach nie powinny pojawiać się treści "uwłaczające jakiejkolwiek grupie społecznej, kampanii politycznych i wyborczych oraz hasła wywołujące duże kontrowersje w społeczeństwie".

Alicja Chorąży, prokurent w ełkckim MZK: - Mnie te plakaty nie przeszkadzają. Ludzie na zdjęciach prezentują się bardzo dobrze. Ale musimy dbać o pasażerów. A nimi są głównie osoby starsze, konserwatywne. Nie możemy dopuścić do tego, żeby podróżując naszymi autobusami, wpadły w zły nastrój, zdenerwowały się.

Chorąży zapewnia, że "Miłość nie wyklucza" nie była pierwszą akcją, której odmówiono. I podaje przykład, że w autobusach w Ełku nie pojawiły się reklamy imprezy z alkoholem, na którą zapraszały "roznegliżowane osoby".

Propozycję Tel-Avivu zaakceptował Wałbrzych. - Na początku miałem wątpliwości - przyznaje Ireneusz Zarzecki, prezes MPK. - Ale obejrzałem zdjęcia i jakoś mnie nie zszokowały. Przedstawiono nam dwie wersje, damską i męską. Wspólnie zdecydowaliśmy, że będą wisieć te z paniami.

Plakaty z lesbijkami wisiały w wałbrzyskich autobusach przez kilka tygodni. Nie wywołały żadnych reakcji.

- Ani pozytywnych, ani negatywnych - mówi Zarzecki. - Nikt nic nie zniszczył, nikt nie dzwonił z pretensjami.

Prof. Magdalena Środa, filozof i etyk z Uniwersytetu Warszawskiego: - Reakcja niektórych zarządzających komunikacją miejską dowodzi, jak wielki jest poziom homofobii w naszym kraju. Boją się pasażerów. A to nic innego jak tchórzostwo, intelektualny marazm. Niestety, to osoby wykluczone intelektualnie, z zacofanymi umysłami. A nasze zachowania nietolerancyjne biorą się z braku doświadczenia i kontaktu. Dotarcie do mieszkańców mniejszych miast jest jak najbardziej słuszne. Dlatego takie akcje społeczne powinny być jak najczęściej organizowane.

Szot zapowiada, że akcja będzie kontynuowana, choć niekoniecznie w autobusach. Przy współpracy z ogólnopolskimi agencjami reklamowymi plakaty pojawiać się będą na billboardach.

- Rozumiem, że można odmówić reklamy. Ale zaskakuje mnie to, że dla małych, lokalnych firm bycie gay-friendly nie jest czymś pozytywnym. Na szczęście duże agencje nie mają z tym żadnego problemu - podsumowuje.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 21 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':