Wywiad z Anną Komorowską opublikował w piątek
portal Wirtualna Polska.
Prezydentowa wspomina m.in. dzień katastrofy smoleńskiej. - Od początku zdawałam sobie sprawę, jak ogromna była to tragedia. Pojawiły się myśli: od emocjonalnych, po szalenie praktyczne i przyziemne. Zastanawialiśmy się m.in., jak różne sprawy rozwiązać logistycznie i czy ktoś pamięta, żeby opuścić flagę na budynku Sejmu - mówi Komorowska.
Portal przypomina, że niedawno "
Jarosław Kaczyński powiedział, że przez małostkowość Bronisława Komorowskiego zginęły trzy osoby". Prezydentowa odpowiada: - Podchodzę z dystansem do wszelkich wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego. Z jednej strony to człowiek, tak jak członkowie rodzin innych ofiar, doświadczony stratą bliskiej osoby, z drugiej polityk, który przegrał wybory. Często więc zastanawiam się, czy tego rodzaju sformułowania to skutek bólu, czy też przejaw brutalności politycznej.
I dodaje: - Mam nadzieję, że zbliżające się obchody rocznicy katastrofy przebiegną godnie. Pewne jest, że 9 kwietnia ponownie udam się do Smoleńska z rodzinami ofiar, które tego dnia chcą być na miejscu katastrofy. Lądujemy w Moskwie, a potem przesiadamy się do autokarów, którymi będziemy jechać parę godzin. Cała podróż zajmie nam dobę, co z pewnością - zarówno emocjonalnie, jak i fizycznie - będzie wyczerpujące. Jednak część rodzin potrzebuje takiego wyjazdu. Zrobię wszystko, by przeżyły tę rocznicę w sposób przynoszący im jak największą ulgę.
Czy spór o Smoleńsk ma szansę się kiedyś zakończyć? - Marzy mi się, żeby politycy w końcu przestali karmić się tą tragedią. Jako realistka zdaję sobie jednak sprawę, że potrzeba na to sporo czasu - mówi Wirtualnej Polsce prezydentowa.