http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rząd nie słucha internetu

es
2011-04-07, ostatnia aktualizacja 2011-04-07 20:14

Organizacje zajmujące się ochrona prywatności i wolnością internetu chciały, by rząd konsultował z nimi swoje pomysły dotyczące tych dziedzin. Zamiast tego dostały spotkanie z premierem

Premier w otoczeniu internautów podczas dyskusji o ustawie wprowadzajacej rejestr stron i usług niedozwolonych
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Premier w otoczeniu internautów podczas dyskusji o ustawie wprowadzajacej...
Awanturą skończyło się uchwalanie projektu nowelizacji ustawy medialnej. Po interwencji premiera w Senacie skreślono z niej przepisy, które przewidywały, że wszelkie publikacje audiowizualne w internecie zamieszczane tam w celach komercyjnych muszą mieć zezwolenie KRRiT. Groziło to totalną inwigilacją internetu. Wcześniej organizacje pozarządowe pisały do premiera listy pokazujące zagrożenia związane z takim rozwiązaniem. Premier zareagował dopiero po publikacjach w mediach.

- Podobna sytuacja była w sprawie przepisów o Rejestrze Stron i Usług Niedozwolonych. To metoda gaszenia pożaru. Nam chodzi o możliwość uczestniczenia w konsultacjach społecznych projektów i o rozmowy w sprawie rozwiązań systemowych. Niekoniecznie z premierem, ale z osobami odpowiedzialnymi za te sprawy. Tymczasem nie mamy z kim rozmawiać - mówi "Gazecie" Katarzyna Szymielewicz z Fundacji Panoptykon.

O czym chciały rozmawiać organizacje?

Od kilkunastu miesięcy organizacje zabiegały o rozmowy m.in. w sprawach:

* stanowiska polskiego rządu w sprawie projektu unijnej dyrektywy przewidującej blokowanie ad hoc, bez żadnego postępowania, stron internetowych z pornografią dziecięca. Uważają, że strony należy usuwać, a nie blokować. I należy to robić w jakimś prawnie uregulowanym trybie, bo inaczej grozi to cenzurą internetu; * gromadzenia danych telekomunikacyjnych i pobierania ich bez jakiejkolwiek kontroli i ograniczeń przez policję, służby specjalne prokuraturę i sądy (chodzi o identyfikowanie abonentów, billingi, dane BTS - o miejscach przebywania abonenta, jego SMS-y, korzystanie z internetu). W ten sposób Polska wdrożyła unijną dyrektywę, która w założeniu miała służyć walce z terroryzmem;

* prawa autorskiego w internecie, które blokuje możliwość bezpłatnego korzystania z części jego zasobów dla celów prywatnych;

* nieodpłatnego udostępniania w internecie wszelkich informacji wytworzonych za publiczne pieniądze.

Zamiast regularnych konsultacji organizacje pozarządowe, organizacje przedsiębiorców z branży internetowej i blogerzy zostali zaproszeni na spotkanie z premierem i przedstawicielami kilku resortów. Na początek premier uderzył się w piersi: - Wiem, że to spotkanie odbywa się za późno i że obiecałem wam regularne konsultacje przed rokiem, kiedy spotkaliśmy się w sprawie rejestru Stron Niedozwolonych - przyznał.

Ministerstwa nie mają pojęcia o nternecie

Goście zwracali uwagę, że poszczególne resorty: finansów, zdrowia, sprawiedliwości, edukacji, a ostatnio kultury, zabierają się za regulowanie rozmaitych kwestii dotyczących internetu nie mając o tym medium większego pojęcia. A wszystko to dzieje się od przypadku do przypadku, bez wizji, jak chcemy traktować intenet.

- Nie ma świadomości, że to narzędzie komunikacji społecznej - mówił Jarosław Lipszyc, prezes Fundacji Nowoczesna Polska. Jakub Śpiewak z Fundacji Kidprotect chwalił rząd za prawne regulacje dotyczące ochrony dzieci w internecie. - Ale w kwestii blokowania stron internetowych domagamy się, by rząd przyjął rozwiązanie chroniące wolność. Blokowanie jest nieskuteczne i powoduje, że policja i prokuratura czują się zwolnione ze ścigania sprawców. Mówi się nam, że usuwanie stron jest nieskuteczne, bo nie ma dobrej współpracy międzynarodowej. No to trzeba poprawić współpracę, zamiast stwarzać groźbę niekontrolowanej cenzury internetu - mówił.

Wysłuchawszy głosów w dyskusji premier zadeklarował, że będzie pilnował, by w rządowym myśleniu o internecie tam, gdzie są wątpliwości zwyciężała zasada poszanowania wolności internetu. - Tam, gdzie w grę nie wchodzi przestępstwo będziemy się starali nie wkraczać - zadeklarował. Ale powiedział też, że dopóki nie pojawi się pomysł, jak skutecznie usuwać strony internetowe z pornografią dziecięcą polski rząd będzie popierał unijny projekt blokowania.

Nie zadeklarował też, że Polska w unijnej debacie nad rezygnacja z obowiązku gromadzenia danych o połączeniach telefonicznych opowie się za rezygnacją. - Już w pięciu krajach UE sądy konstytucyjne uznały gromadzenie tych danych za sprzeczne z konstytucją. Ostatnio zrobiły to Czechy, chociaż mają dużo bardziej restrykcyjne przepisy, niż Polska - mówiła Katarzyna Szymielewicz.

- Będziemy patrzeć, czy jest taki trend. Ale dostęp do tych danych to jedno z najskuteczniejszych narzędzi walki z przestępczością - mówił premier.

- To jakby zbierać prewencyjnie odciski palców od wszystkich, na wszelki wypadek - zauważył Józef Halbersztad z Internet Society Polska.

- Pracujemy nad wprowadzeniem ograniczeń w korzystaniu z tych danych - zapewnił premier. (Polska to europejski lider w sięganiu przez służby do takich danych, np. billingów).

Co obiecał premier

Premier obiecał, że uczuli swoich urzędników na to, by przeprowadzali konsultacje społeczne projektów ustaw - Ale niech ktoś sobie nie wyobraża, że te projekty będą wtedy pod dyktando konsultujących. Czasem konsultacje są użyteczne, by poznać grupy interesów. A byłoby fatalnie, gdyby projekt był średnia wyciągnięta z konsultacji.

Premier otrzymał listę tematów do debaty i postulaty, pod którymi podpisały się Fundacja Panoptykon, Fundacja Wolnego i Otwartego Oprogramowania, Stowarzyszenie Projekt:Polska, Fundacja Nowoczesna Polska, Fundacja Kidprotect.pl, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Internet Society Poland.

Wśród postulatów jest: * powołanie pełnomocnika ds. społeczeństwa informacyjnego i wspólnej rządowo-społecznej komisji do opracowania systemowych rozwiązań; * złożenie jasnych deklaracji co do kierunków rozwoju internetu, w tym blokowania stron, gromadzenia danych teleinformatycznych i regulacji mediów internetowych.

Premier umówił się ze "stroną społeczną" na następne spotkanie za miesiąc.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':