http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jak zarabiać, to w KGHM - trzej związkowcy dostali 700 tys. zł

Michał Kokot
2011-04-07, ostatnia aktualizacja 2011-04-07 11:43

KGHM Polska Miedź ma trzy huty miedzi: Głogów, Legnicę i Cedynię. Polski koncern jest na siódmym miejscu wśród producentów miedzi rafinowanej i na drugim wśród wytwórców srebra
KGHM Polska Miedź ma trzy huty miedzi: Głogów, Legnicę i Cedynię. Polski koncern jest na siódmym miejscu wśród producentów miedzi rafinowanej i na drugim wśród wytwórców srebra
Fot. Mieczysław Michalak/ AG

Trzej związkowcy KGHM, którzy są członkami rady nadzorczej firmy, zarobili łącznie w ubiegłym roku ponad 700 tys. zł. W przyszłym tygodniu mają negocjować z zarządem spółki podwyżki wynagrodzeń.

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



KGHM Polska Miedź SA opublikował kilka dni temu raport za zeszły rok. Wynika z niego, że trzej związkowcy - Józef Czyczerski, przewodniczący miedziowej "Solidarności", oraz dwaj wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego Leszek Hajdacki i Ryszard Kurek - zarobili w sumie 716 tys. zł brutto. Niemal tyle samo zarobili w 2009 r., zmieniła się jedynie wysokość zarobków każdego z nich.

Najwięcej zarobił w 2010 roku Ryszard Kurek - aż 265 tys. zł, Leszek Hajdacki - 263 tys. zł, a Józef Czyczerski - tylko 189 tys. zł. W wynagrodzenia wlicza się diety, które związkowcy dostają za zasiadanie w radzie nadzorczej KGHM. Rocznie to ok. 85 tys. zł dla każdego.

Związkowcy niechętnie ujawniają wysokość swoich zarobków. Przepisy każą jednak publikować zarobki członków rady nadzorczej, w której zasiada trzech związkowców. Odejmując od ich wynagrodzeń diety z tytułu zasiadania w radzie, okazuje się, że średnio każdy z nich zarabiał miesięcznie w ubiegłym roku od 8,6 do 14,4 tys. zł brutto.

Średnia płaca w 2010 r. w KGHM była najwyższa w historii i wyniosła ok. 8,7 tys. zł brutto. Dlaczego tak dużo? Bo to aż 18 pensji, w tym obligatoryjna trzynastka i czternasta z okazji dnia górnika lub hutnika oraz cztery dodatkowe, które wypłaca się z nagrody z zysku. W ub.r. też był bardzo wysoki - 4,7 mld zł. Analitycy szacują, że z powodu rekordowych cen miedzi na światowych rynkach w tym roku może być on wyższy nawet o 2 mld zł.

Bardzo wysokie zarobki mieli też członkowie zarządu KGHM. Prezes spółki Herbert Wirth otrzymał 1,3 mln zł, a jego zastępca Maciej Tybura - 1 mln zł. Obydwaj dostali o kilkaset tysięcy złotych więcej w porównaniu z 2009 rokiem. Powód?

Jesienią zeszłego roku rada nadzorcza zdecydowała o podwyższeniu im płac o 100 proc. Do tego Herbert Wirth przywrócił zapis, który zniósł jego poprzednik - członkowie zarządu KGHM nie otrzymywali nic za zasiadanie w radach nadzorczych spółek zależnych od KGHM. Teraz do ich wynagrodzenia zasadniczego dolicza się diety z tego tytułu.

- Zarobki zarządu i tak są niższe niż w 2000 roku, gdy ówczesny prezes zarabiał 1,48 mln zł rocznie - mówi Dariusz Wyborski, rzecznik KGHM. - Pensje od 2001 roku wzrosły w KGHM w sumie o ponad 100 proc. Dotyczy to zarówno zarządu, jak i załogi.

W przyszłym tygodniu związkowcy z KGHM mają rozmawiać z zarządem w sprawie podwyżek. Na stronie związku Ryszarda Zbrzyznego można przeczytać, że to "spotkanie ostatniej szansy". Wcześniej związki przeprowadziły referendum strajkowe w oddziałach spółki. Zdecydowana większość załogi była "za" w przypadku niespełnienia postulatów. Najważniejszym jest żądanie podwyżki dla wszystkich o 300 zł.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 14 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    70 głosów

Prezydent Litwy: Warszawa traktuje nas jak kozła ofiarnego

Wilno stworzyło Polakom najlepsze warunki do nauki w języku polskim na świecie, a Warszawa traktuje Litwę jak "kozła ofiarnego" - twierdzi Dalia Grybauskaite

Dlaczego władza milczy?

Ultraprawicowe podziemie rośnie z roku na rok. Ataków jest coraz więcej i są coraz lepiej zorganizowane. A władza w najlepszym razie przysyła policjantów - pisze Jacek Żakowski