Rząd chce za miliard złotych kupić laptopy uczniom z pierwszych klas podstawówek. Wzoruje się na programie, który realizuje
Portugalia. Tam od 2007 r. rząd rozdał 1,5 mln laptopów uczniom i nauczycielom. Najpierw gimnazjalistom, potem dzieciom z podstawówek. Za darmo sprzęt dostały tylko dzieci z ubogich rodzin, pozostali musieli dopłacać 20 albo 50 euro. Rząd wynegocjował dla nich zniżki za abonament internetowy. Jeszcze w 2007 r. w portugalskich szkołach na jeden komputer przypadało 12 uczniów - dziś tylko dwóch.
Rozmowa z Sofią Cordeiro, koordynatorką projektu "Plan technologiczny dla edukacji" w ministerstwie edukacji w Portugalii Aleksandra Pezda: Po co rozdawać uczniom laptopy do domów? Nie wystarczy, żeby były w szkołach? Sofia Cordeiro: My uczniom daliśmy nie same laptopy, ale również dostęp do internetu. Rozdawanie samych komputerów jest bez sensu. Bo to internet jest potężną pomocą w edukacji - jako źródło wiedzy, wszelkich informacji z całego świata. Nawet portale społecznościowe z tymi czatami, które dorośli chcieliby reglamentować dzieciom, są bardzo przydatne do komunikacji z uczniami oraz ich rodzicami.
W Portugalii przyjęliśmy, że skoro większość ludzi musi używać komputerów w pracy, nasze dzieci powinny się i w ten sposób do konkurowania na rynku pracy szykować. A dlaczego pozwoliliśmy zabrać komputery do domów? Bo technologia musi być blisko, w zasięgu ręki, jeśli człowiek ma z niej korzystać. Efekt? Przed przystąpieniem do programu w 2006 r. tylko w 63 proc. rodzin z dziećmi w wieku szkolnym był internet. Dzięki programowi w 2010 r. internet miało ponad 90 proc. takich rodzin.
Czy uczniowie w Portugalii przychodzą co dzień do szkoły z laptopami? - Obrazek portugalskiej szkoły jest taki: wchodzisz, a wokół uczniowie z laptopami. Nie mają takiego obowiązku, ale często je noszą. Czasem nauczyciel decyduje: jutro pracujemy z komputerami, przynieście wszyscy. Albo umawia się na pracę nad jakimś konkretnym projektem, wtedy też komputery są niezbędne.
A jeśli ktoś nadal ich nie ma? Albo zniszczył czy mu ukradli? - Wtedy bierze ze szkoły zapasowy sprzęt gromadzony specjalnie na takie sytuacje. Proszę pamiętać, że laptopy dla uczniów to tylko mała część rządowej strategii digitalizacji kraju. Oprócz tego zadbaliśmy o lepszy dostęp do sieci w ogóle. Modernizowaliśmy pod tym względem inne instytucje: m.in. urzędy, służbę zdrowia, ubezpieczenia społeczne. Również wyposażyliśmy szkoły - teraz w każdej jest szerokopasmowy internet oraz wi-fi, żeby uczniowie mogli korzystać z sieci w każdym miejscu, nie tylko w wyznaczonych pracowniach.
Są też tablice interaktywne, co najmniej jedna na trzy klasy, oraz rzutniki. A laptopy z programu dostawali również nauczyciele.
Nasi nauczyciele w większości obawiają się internetu na lekcji. Sądzą, że skończy się na grach komputerowych i czatowaniu. - Wielu naszych nauczycieli miało podobne obawy. Dlatego zleciliśmy badania o wpływie nowoczesnych technologii na szkołę. Już po pierwszych wynikach wiemy, że prawie każdy uczeń, bo ponad 94 proc. tych, których ankietowaliśmy, korzysta z laptopa głównie do odrabiania lekcji. Oczywiście, używa się ich także do rozrywki. Trudno wymagać od uczniów, żeby nie grali w ogóle albo nie czatowali. Tak jak nie uczą się non stop.
To jest kwestia umiejętnego wykorzystania sprzętu na lekcji. - Nasi nauczyciele obawiali się jednak bardziej, że nie są dość dobrze do tego przygotowani. U nas to grupa najlepiej wykształconych profesjonalistów. Bali się więc, że internetu nie będą używali wystarczająco profesjonalnie. Dlatego organizujemy im szkolenia. Ale nie takie same dla każdego. Historyk być może nie potrzebuje w takim stopniu arkusza kalkulacyjnego jak matematyk. Dlatego każdy może wybrać inny moduł szkolenia i to w chwili, która mu pasuje najbardziej. Szkolenie nie jest obowiązkowe. Jeśli nauczyciele potrzebują wsparcia - wiedzą, gdzie go szukać. A w ciągu roku i tak muszą przejść 25 godzin szkoleń, mogą więc wybrać te z nowych technologii.
Nam chodzi o nie o to, żeby każdy nauczyciel używał technologii w ten sam sposób i na takim samym poziomie zaawansowania, tylko o to, żeby z niego korzystał, jak chce, na ile go stać i ile potrzebuje.
Debata: Laptop dla pierwszaka
Zapraszamy ekspertów, nauczycieli, rodziców, media na otwartą konferencję w warszawskiej siedzibie "Gazety", Czerska 8/10, w środę 6 kwietnia o godz. 12.
Projekt rządu przedstawi wiceminister infrastruktury Magdalena Gaj. Specjaliści z Portugalii (m.in. Sofia Cordeiro) i Wielkiej Brytanii opowiedzą o doświadczeniach swoich krajów. W debacie głos zabiorą wybitni eksperci, będzie minister edukacji Katarzyna Hall.
Szczegóły na wyborcza.pl/szkola20.
Wstęp wolny, zgłoszenia: laptopdlapierwszaka@gazeta.pl