O taki właśnie przepis zabiegała silna grupa rodziców osób uzależnionych. Rodzice ci mieli nadzieję, że zmniejszy to podaż narkotyków. I że ich dzieci w więzieniu ochłoną i porzucą nałóg.
Skutek? Handel narkotykami ma się dobrze, a narkomani wprawdzie siedzą w więzieniach, ale bynajmniej nie trzeźwieją, bo nie ma miejsc na oddziałach leczniczych. A narkotyki są i w więzieniu (to zresztą problem nie tylko polskich więzień).
Teraz głos opinii publicznej domaga się zniesienia przepisu, który okazał się przeciwskuteczny. Nie bronią go już nawet rodzice osób uzależnionych.
Broni go tylko
policja i prokuratura, które łapiąc tych, którzy mają drobne ilości narkotyków, podnosiły statystyki wykrywalności. I politycy
PiS. Chyba w ramach polityki historycznej, bo świat - poza
USA, Chinami i częścią państw Bliskiego Wschodu - dawno odszedł od polityki represji na rzecz redukcji szkód: edukacji, profilaktyki i leczenia.