Sejm przyjął ustawę, dzięki której Polska ma szansę zacząć racjonalizować swoja politykę antynarkotykową. Wprowadzony 11 lat temu przepis, w myśl którego trzeba ścigać każdego, kto posiada choćby śladową ilość narkotyku, przyniósł same szkody i żadnego pożytku (jeśli nie liczyć poprawy statystyk policyjnych). Narkotyków na rynku nie jest mniej, liczba uzależnionych nie spada, spadła za to drastycznie liczba osób skazanych za handel narkotykami (W 2007 r. za handel narkotykami sądy skazały tylko 804 osoby, podczas gdy za posiadanie aż 17 razy więcej). Po więzieniach zamiast nich siedzą osoby uzależnione i okazjonalni "palacze trawy". To, co przyjął Sejm, to nie jest jak twierdzi
PiS, legalizacja posiadania niewielkiej ilości narkotyku na własny użytek. To tylko dana prokuraturze możliwość, by nie wszczynała w takiej sytuacji postępowania karnego. I nałożenie na nią, i na sąd obowiązku szczegółowego zbadania kim jest osoba zatrzymana z narkotykiem: narkomanem, któremu potrzebna jest pomoc? Osobą, którą warto przeszkolić z zagrożeń związanych z zażywaniem narkotyków? Czy handlarzem, którego trzeba ukarać.
To polityka znacznie bardziej racjonalna, niż zamykanie kogo się da i tworzenie armii młodych ludzi, która dzięki temu, że figuruje w rejestrze skazanych, ma zamkniętą na lata drogę kariery zawodowej. Od takiej polityki kilka lat temu odeszła nawet
Rosja. Dobrze, że teraz i my poszliśmy po rozum do głowy. Jedyną polityką antynarkotykową, która dziś sprawdza się w świecie jest polityka redukcji szkód. Do tej pory tylko mnożyliśmy szkody.