Kamionka to rolnicza gmina, 30 km od Lublina. W centrum wsi skwer, kilka sklepów, bank spółdzielczy. Jest też budynek urzędu gminy, z którego na parterze korzysta
policja.
- Dlaczego ktoś podpalił naszą policję? Sam się nad tym zastanawiam. To nie mógł być przypadek - mówi wójt Stanisław Jedut.
Na posterunku w ciągu dnia pracuje 11 funkcjonariuszy. W nocy jest zamknięty, a mundurowi patrolują gminę. W nocy ze środy na czwartek zauważyli ogień. Nie dali rady gaśnicami. Wezwali straż pożarną. Posterunek nie nadaje się do użytku. Spalił się pokój przesłuchań. Dym zakopcił ściany i meble w pozostałych pomieszczeniach. Straty: 60 tys. zł.
Ludzie dyskutują o tym, co się wydarzyło. Grupa starszych mężczyzn przesiadująca regularnie na miejscowym skwerze ma jedno wytłumaczenie. - To zemsta - uważa Henryk, 50-latek. - Idzie się z otwartym piwkiem ze sklepu, a tu mandat 100 zł. Sąsiad chciał sobie skrócić drogę, to mu stówę za przejście w niedozwolonym miejscu wlepili. Przecież tam
samochody od wielkiego dzwonu jeżdżą, częściej traktor czy
rower można spotkać. Z rolniczej renty na ten mandat mu nie starczy.
- Albo te mandaty za palenie. Przecież tu jest wieś. Ja sobie papierosa nie mogę wyciągnąć, bo zaraz 20 zł mandatu dają - dodaje Stanisław, emeryt.
Klientka sklepu odzieżowego też krytykuje: - Zamiast bandytami, co mi spać po nocach nie dają, nasza policja zajmuje się pierdołami. Wiem, co mówię, bo mieszkam obok parku, gdzie się chuliganów nocami najwięcej zbiera. A proszę spojrzeć (pokazuje na wielki napis na ścianie budynku, 50 m od posterunku: "J... całą rodzinę", "J... k..." "HWDP"). Kto pod nosem policji sobie na coś takiego pozwala?
Jest jeszcze ostatnia historia, o której wszyscy mówią. - Niedawno drogą szedł chłopak sąsiadów. Zwyczajny uczeń, do tego niepracujący. Tylko zamiast lewą, on się prawej strony trzymał. No i jechał radiowóz. Pan sobie wyobrazi, że 50 zł mandatu mu dali - Henryk kręci głową.
21-letni Szymon skończył zawodówkę, dojeżdża do zaocznego liceum w Lublinie. Jego ojciec jest właścicielem warsztatu samochodowego. - Szymek, już jak ten mandat dostał, pytał: "Tato, co to za sprawiedliwość?!". Ja mu tłumaczyłem: "Synek, trzeba cicho siedzieć i nie pyskować. Lepiej zapłacić".
Szymona wczoraj rano zatrzymali policjanci. Podobno jego twarz zarejestrowały kamery monitoringu w pobliżu podpalonego posterunku. Policja twierdzi, że przyznał się do rzucania butelkami. I powiedział, że nie lubi policji. Do tego z środy na czwartek wypadało tzw. środopoście - ludowy zwyczaj malowania białą farbą okien w domach panien na wydaniu. Więc Szymon wspólnie z o dwa lata młodszym Konradem postanowili uderzyć nie na wiejską chałupę, ale na komisariat. Konrad też został zatrzymany.
- Z żoną jesteśmy w szoku. Syn nigdy niekarany i nienotowany. Zbieramy pieniądze na adwokata - mówi ojciec Szymona.
Kierownik posterunku w Kamionce Zbigniew Lemieszek nie chciał z nami rozmawiać. - Za wykroczenia karze się mandatami. Policja nie prowadzi żadnej specjalnej akcji. Jeśli ktoś w ramach odwetu podpala komisariat, to jest bandytą - mówi Janusz Wójtowicz, rzecznik lubelskiej komendy wojewódzkiej.