http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Był kibolem, nie jest urzędnikiem

Marcin Kobiałka, Artur Gernand, Rzeszów
2011-03-29, ostatnia aktualizacja 2011-03-28 20:44

- Stal to k...a, tak jest! - krzyczał we francuskim filmie o polskich kibolach urzędnik z Rzeszowa. Stracił za to posadę.

Nowa Sól, stadion MOSIR
Fot. Wojciech Królak / Agencja Gazeta
Nowa Sól, stadion MOSIR
ZOBACZ TAKŻE
Łukasz M. jest członkiem zarządu Resovii Rzeszów. Do wczoraj był również inspektorem wydziału kultury, sportu i turystyki w urzędzie miasta. O tym, że został jednym z "bohaterów" francuskiego filmu (emisja miała miejsce rok temu), powiadomił w piątek portal nowiny24.pl.

- Od urzędników wymaga się godnego zachowania w pracy i poza nią. Urzędnik zrozumiał swój błąd, złożył wypowiedzenie - poinformował rzecznik prezydenta miasta Maciej Chłodnicki.

Na filmie Łukasz M. wspólnie z szalikowcami Resovii świętuje zwycięstwo nad drużyną Stali (mecz odbył się 8 maja ub.r.). Pija piwo. W pewnym momencie krzyczą: "Stal to k...a, tak jest". M. twierdzi, że nie wiedział o obecności ekipy filmowej. Mówi, że nie jest chuliganem, a tylko "długoletnim sympatykiem Resovii".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':