"Polska nie ma procedur na wypadek sytuacji porwania naszych obywateli za granicą. W wypadku takiego zdarzenia ofiara zdana jest na
MSZ i łut szczęścia. Prace nad tego typu procedurami rozpoczęto w 2009 r. (...) inicjatywa umarła śmiercią naturalną" - pisze Paweł Tarnawski, były szef Biura Ochrony Infrastruktury Krytycznej w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa przy
MSWiA. Tarnawski doradzał w sprawie porwania w Pakistanie Piotra Stańczaka (polski inżynier został uprowadzony w 2008 r., a w 2009 r. zamordowany).
Piątka z MSWiA: Nie chcemy publikacji Promocja książki "Kryzys w zarządzaniu kryzysowym w Polsce?" miała się odbyć wczoraj w Krakowie. Zaproszeni zostali b. szefowie ministerstwa Józef Oleksy, Jerzy Janik i Janusz Kaczmarek. Swojego przedstawiciela miał przysłać prokurator generalny Andrzej Seremet oraz obecny szef MSWiA Jerzy Miller. Organizatorem i patronem naukowym była prywatna uczelnia wyższa - Akademia Krakowska im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Ale w sobotę i w niedzielę do gości porozsyłano informacje, że spotkania nie będzie. Powód - problemy z prawami autorskimi. Niektórych gości nie udało się powiadomić i "pocałowali klamkę" sali, w której miała odbyć się dyskusja.
- W piątek z naszym wydawnictwem skontaktowało się pięcioro spośród dwanaściorga autorów publikacji. Powiedzieli, że wycofują teksty. Nie podali powodu. W tej sytuacji, gdy wydrukowaliśmy już ok. tysiąca egzemplarzy, żadne zmiany nie były możliwe i jedynym wyjściem było wstrzymanie dystrybucji. Jeżeli nie zmienią zdania, książka pójdzie na przemiał - mówi osoba związana z Oficyną Wydawniczą Akademii.
Publikacja ma dwunastu autorów, trzynaście rozdziałów plus wstęp i zakończenie. "Gazeta" i TOK FM nie dostały egzemplarza (są zabezpieczone w magazynie), ale z wydruku komputerowego publikacji wynika, że pięciu autorów pracuje w MSWiA, głównie w wydziale zarządzania kryzysowego. To właśnie oni zażądali wycofania tekstów. Rozdziały napisane przez nich dotyczą logistyki, zarządzania kryzysami w Unii Europejskiej i na szczeblach regionalnych.
Dlaczego wycofali się już po wydrukowaniu książki?
- Nie odpowiadają na moje prośby o kontakt. Potwierdzam tylko, że wszyscy pracują w MSWiA i że wcześniej od Dariusza Góralskiego, wiceszefa Rządowego Centrum Bezpieczeństwa przy resorcie, dostałem SMS-a z prośbą o wykreślenie jego nazwiska z publikacji. A to znaczy, że w MSWiA znano treść - mówi Paweł Tarnawski, współredaktor wydawnictwa.
Dariusz Góralski nie chciał rozmawiać na temat publikacji. Zapytany o książkę i przesłanego SMS-a podziękował za rozmowę i odłożył słuchawkę.
Zapytałam tylko jedną... Według naszych źródeł w MSWiA urzędnicy, którzy byli autorami artykułów, zostali wezwani do rzeczniczki resortu Małgorzaty Woźniak.
- Zapytała ich, jakim prawem coś publikują. Straszyła, że za chwilę w administracji będą redukcje, i pytała, czy chcą dalej pracować - relacjonuje nam rozmowę z dwojgiem autorów ich znajomy.
- To bzdura. Ministerstwo nie wstrzymało żadnej publikacji - zaprzecza Małgorzata Woźniak i nie zgadza się na dalszą oficjalną rozmowę. - Nikogo nie wzywałam - zapewnia. Z jej dalszej wypowiedzi wynika jednak, że pytała o publikację i wydawała polecenie autorce.
Woźniak: - Zapytałam tylko jedną z autorek, czy napisała do książki jakiś rozdział i czy wie, że materiały pod jej nazwiskiem zostały w niej opublikowane. Usłyszałam, że nic o tym nie wie, i powiedziałam, żeby w takiej sytuacji wyjaśniła to z wydawcą.
Skąd takie pytania i zainteresowanie MSWiA? Według resortu każdy funkcjonariusz ministerstwa musi mieć zgodę przełożonych na publikacje, jeśli dostaje za nie wynagrodzenie. Tyle że pracownicy ministerstwa przekazali materiały do książki bezpłatnie.
Za dużo tych kryzysów? Co jeszcze obok wspomnianego na wstępie zdania z artykułu Tarnawskiego mogło wywołać oburzenie resortu? Oprócz samego tytułu sugerującego, że w zarządzaniu kryzysowym Polska przeżywa kryzys, powodem mogło być zdanie z zakończenia napisanego przez Przemysława Gułę (w 2009 r. szef RCB).
"Trudno uzyskać odpowiedź na pytanie, kto [w Polsce] odpowiada za koordynację działań w dużych kryzysach, jak choćby powodzie. Trudno zidentyfikować, kto odpowiada za politykę informacyjną. Z góry odrzucam odpowiedź wielu urzędników, że wszystko jest w ustawie. Jak jest w życiu?" - pyta autor.
Zarówno on, jak i Tarnawski krytykują mnożenie biurokracji jako próbę ucieczki od odpowiedzialności. Piszą, że w Polsce nie istnieje praktyczna koordynacja akcji w przypadku wielkich wypadków i kataklizmów.
- Te uwagi pokazują prawdę. Staramy się nikogo nie atakować, tylko pokazywać problem. Pomimo licznych złych doświadczeń nie ma w Polsce faktycznego zarządzania kryzysami - mówi Tarnawski, który po odejściu z RCB był ekspertem ONZ w Kongu.
Czy uwagi w publikacji dotyczą również działań służb po katastrofie smoleńskiej?
Tarnawski: - Specjalnie nie chcieliśmy się do tego odnosić, by uniknąć politycznych konotacji.
- Druk został wstrzymany. Przyjmijmy, że ta książka nie ujrzała światła dziennego. Tak będzie, dopóki nie będzie wyjaśniona kwestia praw autorskich - mówi Anna Cieślak, rzeczniczka Akademii Krakowskiej. Sprawy nie chce komentować jej rektor prof. Jerzy Malec. Dla niego "sytuacja jest dziwna i niepokojąca".