http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Na chorobę zmiany

Elżbieta Cichocka, Anna Twardowska
2011-03-26, ostatnia aktualizacja 2011-03-25 20:26

Operacja ucha w Szpitalu Dziecięcym w Bydgoszczy, 10 grudnia 2010 r.
Operacja ucha w Szpitalu Dziecięcym w Bydgoszczy, 10 grudnia 2010 r.
Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja Gazeta

Co nowe ustawy zdrowotne oznaczają dla pacjenta? Co zmienią w przychodniach, szpitalach, aptekach?

ZOBACZ TAKŻE
Pierwszą ustawę z pakietu minister zdrowia - o działalności leczniczej - posłowie przyjęli tydzień temu. Wczoraj cztery kolejne: o prawach pacjenta, o lekach refundowanych, o informacji, o zawodzie lekarza. Pokazujemy, co wynika z tych zmian bezpośrednio dla pacjenta.

1. Odszkodowanie za krzywdę

Powstaje nowa instytucja - wojewódzka komisja do orzekania, czy pacjentowi podczas leczenia stała się krzywda. Ustawa nazywa ją "zdarzeniem medycznym". Do tej pory odszkodowania i zadośćuczynienia za błędy medyczne pacjenci mogli dochodzić jedynie na drodze sądowej, co trwało kilka lat.

- Na co można się skarżyć? Na błędnie postawioną diagnozę, która spowodowała niewłaściwe leczenie albo opóźniła właściwa terapię, np. opis mammografii, z którego wynika, że wszystko z piersią jest w porządku, choć na zdjęciu widać guz. Na źle poprowadzone leczenie czy operację, np. pozostawienie gazika w brzuchu, który spowodował konieczność ponownej operacji. Na użycie leku lub sprzętu, którego skutkiem jest utrata zdrowia, np. kilkakrotne zastosowanie igły jednorazowej i zakażenie żółtaczką.

- Na jakie odszkodowanie i zadośćuczynienie można liczyć? Ustawa określa maksymalną kwotę: utrata zdrowia w wyniku leczenia szpitalnego - do 100 tys. zł; śmierć bliskiej osoby spowodowana błędem w szpitalu - do 300 tys. zł. Pacjent, składając wniosek do wojewódzkiej komisji, określa kwotę roszczenia. Po stwierdzeniu przez komisję „zdarzenia medycznego” firma ubezpieczająca szpital proponuje własną kwotę rekompensaty. Zapewne będzie niższa od tej wnioskowanej przez poszkodowanego. Jeśli pacjent ją przyjmie, zrzeka się wszelkich roszczeń dochodzonych na drodze sądowej. Jeśli ją odrzuci, w sądzie musi udowadniać swoją krzywdę od początku, bo propozycja ubezpieczyciela złożona przed komisją nie będzie w sądzie traktowana jako uznanie roszczenia.

W niektórych sprawach - niezależnie od postępowania komisji - toczyć będzie się śledztwo prokuratury, która będzie ustalała, kto ponosi odpowiedzialność za popełniony błąd. Nie ma to wpływu na prace komisji.

- Ile czasu to zajmie? Wojewódzkie komisje orzekać będą na drodze administracyjnej. Poszkodowany składa wniosek i wnosi opłatę w wysokości 200 zł. Wojewódzka komisja „niezwłocznie” przekazuje wniosek do obwinionego szpitala i firmy, która ubezpiecza szpital. Mają one 30 dni na przedstawienie swego stanowiska. Jeśli tego nie zrobią, to znaczy, że akceptują wniosek pacjenta. Jeśli przedstawią stanowisko, odbywa się posiedzenie komisji. Z terminów podanych w ustawie wynika, że całe postępowanie, wraz z drogą odwoławczą, nie powinno zająć więcej niż siedem miesięcy.

- Kiedy można wystąpić do wojewódzkiej komisji? Od 1 stycznia 2012 r. Pacjent ma rok na złożenie wniosku o rekompensatę od dnia, w którym dowiedział się, że doznał krzywdy, np. rozpoznano u niego żółtaczkę. Ale od samego „zdarzenia” (np. momentu zakażania) nie mogą minąć trzy lata.

- Kto i ile płaci za orzeczenia komisji? Koszty jej działania ponosi Urząd Wojewódzki. Ale w rozporządzeniu minister zdrowia określi zryczałtowane koszty postępowania przed komisją uwzględniające diety dla jej członków, koszty podróży itp.

I te koszty poniosą już strony postępowania. Pacjent - jeśli komisja orzeknie, że jego pretensje są bezpodstawne. Szpital - jeśli komisja uzna, że doszło do krzywdy pacjenta, czyli "zdarzenia medycznego". Firma ubezpieczeniowa - "za karę", czyli jeśli po orzeczeniu komisji nie przedstawi w terminie 30 dni własnej propozycji odszkodowania i zadośćuczynienia.

Pytania: Czy orzeczenia komisji rzeczywiście będą zapadać szybko? Czy komisja składająca się z 16 osób (ośmiu prawników i ośmiu medyków) będzie w stanie uporać się ze wszystkimi wnioskami? Komisja może pracować w trzech czteroosobowych składach orzekających. Ma prawo w przypadkach wymagających specjalistycznej wiedzy powołać biegłego lub poprosić o opinię konsultanta wojewódzkiego. Na opinie biegłych sądy czekają jednak bardzo długo i to jest jedna z przyczyn przeciągających się procesów.

2. Koniec leków za grosz.

Ustawa o lekach refundowanych (tych, do których dopłaca NFZ) wprowadza zasadę sztywnych cen. Od 1 stycznia 2012 w każdej aptece ten sam lek na receptę będzie kosztował tyle samo. Teraz niektóre apteki mają promocje na wybrane lekarstwa. Pacjent płaci mniej, bo firmom farmaceutycznym zależy na dużej sprzedaży swojego produktu, a kwota, jaką dostają od NFZ jest stała, nie zależy od ceny w aptece.

- Będzie drożej czy taniej? Eksperci prowadzący symulacje skutków ustawy twierdzą, że generalnie do leków dopłacać będziemy więcej. Ministerstwo Zdrowia uważa, że mniej. O tym, jakie naprawdę będą dopłaty do recept, zdecyduje to, jakie leki będziemy kupować. Leki bowiem będą pogrupowane według wskazań medycznych. W każdej grupie będzie kilka czy kilkadziesiąt stosowanych w danym schorzeniu. NFZ będzie refundował te najtańsze w każdej grupie. Różnicę w cenie między refundacją najtańszych (których używa przynajmniej 15 proc. chorych) a najdroższymi lekami z tej samej grupy dopłaca pacjent. Jeśli pacjent przestawi się na leki tańsze, zaoszczędzi. Jeśli pozostanie przy swoich dotychczasowych - może stracić.

- Jak płacić mniej? To nieprawda, że lekarstwo im droższe, tym lepsze. Leki mają różne nazwy handlowe i różne ceny. Często ten sam lek (ta sama substancja chemiczna) ogromnie różni się ceną, w zależności od producenta. Można porozmawiać z lekarzem, by wypisał tańszy odpowiednik tego samego leku. Można w aptece poprosić farmaceutę o sprzedanie tańszego odpowiednika - ma do tego prawo.

Wątpliwości: Ustawa jest bardzo restrykcyjna wobec producentów leków, zarówno krajowych, jak i zagranicznych. Można się zatem spodziewać, że dojdzie do perturbacji. Producenci zagraniczni odgrażają się, że wycofają swoje leki z refundacji i będą je sprzedawać po pełnej cenie. Producenci krajowi ostrzegają, że ustawa doprowadzi do bankructwa wielu firm i trzeba będzie sprowadzać więcej droższych leków zagranicznych.

3. Do apteki bez recepty, do lekarza bez wyników

Ustawa o systemie informacji w ochronie zdrowia ma sprawić, że wszystkie informacje o naszych chorobach, wyniki badań i zapisane lekarstwa będą zebrane w jednym miejscu - na indywidualnym koncie elektronicznym. Jeśli pacjent będzie chciał, będzie mógł nadal zbierać dokumentację w wersji papierowej.

- Po co e-konto? Na wirtualnym koncie lekarz zapisze informacje o terapii. Dzięki temu inny specjalista będzie wiedział, jaka jest historia naszej choroby, jakie bierzemy leki. To pozwoli uniknąć błędów, np. zapisania leków, które źle reagują z naszymi. Nie będzie trzeba zabierać ze sobą na każdą wizytę wyników badań (rtg, usg, krwi), będą widoczne na ekranie.

Podając numer telefonu lub adres e-maila, będziemy mogli liczyć, że zostaniemy powiadomieni o zbliżającym się terminie wizyty.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':