http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Debata obywatelska

es
2011-03-25, ostatnia aktualizacja 2011-03-25 12:01

Nadmierna kontrola państwa nad organizacjami społecznymi hamuje obywatelską inicjatywę. A uzależnienie organizacji od pieniędzy rozdawanych przez władzę powoduje ich wasalizację

Bronisław Komorowski
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Bronisław Komorowski
Takie są m.in. wnioski z debaty "Aktywność obywatelska - szanse i bariery", która odbyła się w czwartek w Pałacu Prezydenckim z inicjatywy prezydenta Bronisława Komorowskiego. Przyszli eksperci, przedstawiciele organizacji pozarządowych, ruchów obywatelskich i samorządów. Podczas debaty prezydent zapowiedział wniesienie do Sejmu ustawy, która ma uspołecznić samorządy. Chodzi o to, by mieszkańcy mieli większy wpływ na decyzje podejmowane na poziomie ich gminy. - Chcemy wprowadzić do działalności samorządu lokalnego takie instytucje, jak obowiązkowe konsultacje społeczne, wysłuchanie publiczne i obywatelska inicjatywa uchwałodawcza. Jesteśmy przekonani, że trzeba w coraz większym stopniu włączać społeczeństwo w proces rządzenia, budować wzajemne zaufanie pomiędzy obywatelami a władzą - mówił prezydent. Pierwsza wersja projektu - do społecznych konsultacji - ma być gotowa w kwietniu.

Tadeusz Mazowiecki, doradca prezydenta do spraw społecznych mówił o długiej tradycji polskiego społeczeństwa obywatelskiego, które jednak najczęściej było społeczeństwem alternatywnym do obowiązującego ustroju, nie współpracującym z władzą. I ta tradycja braku zaufania pomiędzy władzą a społeczeństwem obywatelskim teraz nam ciąży.

Prof. Janusz Czapiński dowodził, ze rozwój społeczeństwa obywatelskiego jest warunkiem rozwoju społecznego i gospodarczego państwa. Tymczasem Polacy wykazują dużą aktywność, ale w działaniu na rzecz interesu własnego. Grupa, z którą się identyfikują to najczęściej własna rodzina i nie czują potrzeby działania na rzecz wspólnoty pojętej szerzej.

Czym jest społeczeństwo obywatelskie? Uczestnicy debaty zgodzili się, że trudno to dookreślić. Oprócz partii politycznych, związków i samorządów zawodowych, spółdzielni i organizacji pozarządowych są jeszcze rozmaite nieformalne inicjatywy obywatelskie zawiązujące się wokół konkretnej sprawy. Społeczeństwo obywatelskie rozwija się też w Internecie, choć są to najczęściej grupy efemeryczne, anonimowe i skrzykujące się ad hoc - jak choćby słynna facebookowa demonstracja przeciw "obrońcom krzyża" na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.

Najwięcej miejsca podczas czwartkowej debaty zajęły sprawy organizacji pozarządowych: fundacji i stowarzyszeń. Zgodnie mówiono, że państwo jest wobec nich skrajnie nieufne: mnoży formalne bariery dla zakładania i działalności organizacji, rozbudowuje sprawozdawczość, ogranicza swobodę działania. Nawet rozwijające się ostatnio Koła Gospodyń wiejskich, chociaż działają nieformalnie i nie chcą dotacji od władzy, mają kłopoty, jeśli po to, by zebrać pieniądze na działalność sprzedają na festynie ciasta lub rękodzieło własnej roboty. Piotr Szczepański z Fundacji Wspomagania Wsi mówił, że organizacje działające na wsi są całkowicie uzależnione od wójta: wystarczy, że odbierze im użyczany lokal i nie da dofinansowania - a jest w stanie każdą zniszczyć, bo nie mają innych, niezależnych źródeł dofinansowania. Dlatego za zły uznał pomysł powołania przy samorządach lokalnych funduszu - zasilanego z 1 procenta naszych podatków, ten, który dziś możemy przekazywać bezpośrednio organizacjom - który byłby dzielony przez samorządowców między organizacje, wedle ich uznania.

Na to, że organizacje pozarządowe "wiszą" dziś na dotacjach - głównie unijnych - rozdzielanych przez władze skarżyło się wielu dyskutantów widząc w braku niezależnych źródeł finansowania barierę rozwoju społeczeństwa obywatelskiego. Przez to padają małe, lokalne organizacje a rynek monopolizują duże, które stać na wynajęcie profesjonalistów do pisania i rozliczania skomplikowanych wniosków o dotacje.

Danuta Przywara z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka zwróciła uwagę, że choć państwo pilnie przestrzega egzekwowania zobowiązań od organizacji, to samo ze swoich się nie wywiązuje. Np. przyznaje dotację, po czym nie wypłaca jej przez rok i organizacja musi się zapożyczać, żeby program, na który dostała dofinansowanie jednak zrealizować.

Piotr Frączak z Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego zauważył, że o ile dawniej organizacje mówiły władzy: nie przeszkadzajcie nam w działaniu, to dziś coraz więcej mówi: pomóżcie nam. To oznaka ich uzależnienia. Postulował, aby przede wszystkim dopuścić organizacje do współdecydowania, a nie traktować wyłącznie jako taniego podwykonawcę zadań władzy publicznej. - W takach 90-tych w samorządach lokalnych więcej było osób rozumiejących ideę społeczeństwa obywatelskiego. Teraz wszystko się sformalizowało. Z organizacji odchodzą starzy fachowcy, pojawiają się młodzi ludzie, którzy są dużo sprawniejsi w zdobywaniu funduszy, ale ich kompetencje zawodowe i doświadczenie życiowe są niskie. Natomiast urzędnicy powołują własne NGO-sy i przekazują im publiczne pieniądze na wykonywanie zadań, które powinni wykonywać w ramach swoich instytucji - mówił Marek Liciński z Towarzystwa Psychoterapeutycznego, który od lat zajmuje się trudną młodzieżą.

Bezlitosną diagnozę stanu społeczeństwa obywatelskiego dał jego wieloletni działacz i animator Jakub Wygnański: - Społeczeństwo obywatelskie jest bezzębne, zależne od państwa i zwasalizowane. Państwo jak wspólnota może czerpać z aktywności obywatelskiej, ale tego nie robi. Zamiast partnerstwa społecznego mamy instytucjonalną bulimię. A zamiast debaty publicznej - debatę przed publicznością.

- Jesteśmy przez władzę zaniedbani - ciągnął - Ale chcemy debaty o naprawie. Jest w nas potencjał, żeby jeszcze raz zerwać się do lotu. Ale jeśli po raz kolejny zerwiemy się do lotu na darmo, to może to być zryw ostatni - mówił Wygnański.

Henryk Wujec, doradca prezydenta do spraw organizacji pozarządowych zapewnił, że prezydent będzie prowadził dalej debatę i podejmował inicjatywy służące wzmocnieniu społeczeństwa obywatelskiego.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':