To kolekcjoner i marszand sztuki współczesnej. Pochodzi z podwarszawskiego Piaseczna. W dzieciństwie uczył się
gry na fortepianie. Podczas służby wojskowej występował w Centralnym Zespole Artystycznym Wojska Polskiego, potem zdał egzaminy do zespołu Mazowsze, z którym objeździł pół Europy.
Na początku lat 70. Marek Keller opuszcza Polskę. Za pośrednictwem poznanego jeszcze w Warszawie pisarza Sergio Pitola, radcy kulturalnego ambasady Meksyku w Paryżu, poznaje Carlosa Fuentesa oraz Juana Soriano, wybitnego meksykańskiego rzeźbiarza. Ogromne, wielometrowe rzeźby Soriano zdobią place i budynki publiczne na wszystkich kontynentach. Rzeźbiarza uhonorował m.in. król Hiszpanii Juan Carlos, przyznając mu Premio Velazquez, najważniejszą hiszpańską nagrodę w dziedzinie sztuk pięknych.
- Juan miał artystyczną duszę, był roztrzepanym bałaganiarzem nie z tego świata - opowiadał Kelller. - Ja przeciwnie - jestem zorganizowany, poukładany, punktualny i precyzyjny.
Soriano malował i rzeźbił. Keller prowadził jego interesy, zaczynając od listów do właścicieli paryskich galerii: "Co się stało z obrazem Juana, gdzie podziały się należne mu pieniądze?". Zostali najbliższymi przyjaciółmi na bez mała 30 lat.
Z czasem Soriano dostaje zlecenia na monumentalne pomniki, a Marek Keller staje się uznanym marszandem. Obaj należą do artystycznej elity Paryża oraz Meksyku. W paryskim domu Kellera bywa Fuentes, Octavio Paz, Julio Cortazar.
- Mimo parysko-meksykańskich sukcesów cały czas miałem problem z Polską - opowiadał "Gazecie" Keller. - Gdy ja dobrze żyłem w Paryżu, zajmowałem się sztuką, poznawałem artystów i pisarzy, mój bratanek siedział w więzieniu za "Solidarność". Uznałem, że powinienem coś zrobić dla kraju, szukałem dobrej okazji.
Okazją staje się aukcja w Nowym Jorku, gdzie licytowany jest autograf Fryderyka Chopina. Dzięki Kellerowi autograf kompozytora stanie się własnością Towarzystwa Chopinowskiego. Po latach Marek Keller dostanie list gratulacyjny, w którym Towarzystwo zapewnia, że hojnością przebił samego Artura Rubinsteina.
Po śmierci Juana Soriano w 2006 r. Marek Keller skupuje rzeźby i obrazy przyjaciela, prowadzi promującą sztukę fundację jego imienia. Dzieli czas między Paryż, Meksyk i Polskę. Niektóre z rzeźb meksykańskiego artysty można obejrzeć w podwarszawskiej Owczarni, w Parku Rzeźb Juana Soriano. Odbywają się tam również wernisaże obiecujących młodych artystów z Polski i Meksyku.