http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kim jest Marek Keller?

ps
2011-03-25, ostatnia aktualizacja 2011-03-24 18:44

Wczoraj przekazał Muzeum Chopina w Warszawie listy kompozytora warte miliony dolarów. Kim jest ten tajemniczy darczyńca?

Juan mawiał, że rzeźbę trzeba dotykać, bo wtedy dopiero ona naprawdę żyje. Marek Keller i jedna z rzeźb Soriano ustawionych w parku w Owczarni
Juan mawiał, że rzeźbę trzeba dotykać, bo wtedy dopiero ona naprawdę żyje...
To kolekcjoner i marszand sztuki współczesnej. Pochodzi z podwarszawskiego Piaseczna. W dzieciństwie uczył się gry na fortepianie. Podczas służby wojskowej występował w Centralnym Zespole Artystycznym Wojska Polskiego, potem zdał egzaminy do zespołu Mazowsze, z którym objeździł pół Europy.

Na początku lat 70. Marek Keller opuszcza Polskę. Za pośrednictwem poznanego jeszcze w Warszawie pisarza Sergio Pitola, radcy kulturalnego ambasady Meksyku w Paryżu, poznaje Carlosa Fuentesa oraz Juana Soriano, wybitnego meksykańskiego rzeźbiarza. Ogromne, wielometrowe rzeźby Soriano zdobią place i budynki publiczne na wszystkich kontynentach. Rzeźbiarza uhonorował m.in. król Hiszpanii Juan Carlos, przyznając mu Premio Velazquez, najważniejszą hiszpańską nagrodę w dziedzinie sztuk pięknych.

- Juan miał artystyczną duszę, był roztrzepanym bałaganiarzem nie z tego świata - opowiadał Kelller. - Ja przeciwnie - jestem zorganizowany, poukładany, punktualny i precyzyjny.

Soriano malował i rzeźbił. Keller prowadził jego interesy, zaczynając od listów do właścicieli paryskich galerii: "Co się stało z obrazem Juana, gdzie podziały się należne mu pieniądze?". Zostali najbliższymi przyjaciółmi na bez mała 30 lat.

Z czasem Soriano dostaje zlecenia na monumentalne pomniki, a Marek Keller staje się uznanym marszandem. Obaj należą do artystycznej elity Paryża oraz Meksyku. W paryskim domu Kellera bywa Fuentes, Octavio Paz, Julio Cortazar.

- Mimo parysko-meksykańskich sukcesów cały czas miałem problem z Polską - opowiadał "Gazecie" Keller. - Gdy ja dobrze żyłem w Paryżu, zajmowałem się sztuką, poznawałem artystów i pisarzy, mój bratanek siedział w więzieniu za "Solidarność". Uznałem, że powinienem coś zrobić dla kraju, szukałem dobrej okazji.

Okazją staje się aukcja w Nowym Jorku, gdzie licytowany jest autograf Fryderyka Chopina. Dzięki Kellerowi autograf kompozytora stanie się własnością Towarzystwa Chopinowskiego. Po latach Marek Keller dostanie list gratulacyjny, w którym Towarzystwo zapewnia, że hojnością przebił samego Artura Rubinsteina.

Po śmierci Juana Soriano w 2006 r. Marek Keller skupuje rzeźby i obrazy przyjaciela, prowadzi promującą sztukę fundację jego imienia. Dzieli czas między Paryż, Meksyk i Polskę. Niektóre z rzeźb meksykańskiego artysty można obejrzeć w podwarszawskiej Owczarni, w Parku Rzeźb Juana Soriano. Odbywają się tam również wernisaże obiecujących młodych artystów z Polski i Meksyku.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':